______________________________________
Susanne
Przez resztę wieczoru oglądaliśmy różne horrory. Przyznam, że trochę się bałam, ale jakoś tego za bardzo nie ukazywałam. Bardzo polubiłam też kuzynkę Niall'a - Viky. Ona jest naprawdę sympatyczna i śmieszna.
- Jestem zmęczona. Idę się położyć spać - powiedziałam po chwili i wstałam z kanapy. Moje powieki stały się na prawdę ciężkie, a ja nie miałam siły z nimi walczyć. Kiedy znalazłam się już w swoim pokoju, zabrałam z szafy swoją koszulę nocną i poszłam do łazienki, aby wziąć ciepły prysznic. Tego mi właśnie było trzeba. Po powrocie od razu położyłam się na łóżku i przykryłam się szczelnie kołdrą. Próbowałam zasnąć, ale bezskutecznie, ponieważ cały czas wydawało mi się, że ktoś jest w pokoju i mnie bacznie obserwuje. To przez te horrory - pomyślałam. Postanowiłam zapalić lampkę, stojącą na szafce nocnej. Światło świeciło dosłownie sekundę, po czym z lekkim trzaskiem zgasło.
- Super, po prostu świetnie - powiedziałam z sarkazmem do siebie. - Teraz to ja już na pewno nie zasnę.
Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 1 w nocy. Znowu miałam odczucie, że ktoś mnie bacznie obserwuje. Zrobiło mi się strasznie duszno, więc bez zastanowienia się, wstałam z łóżka i w samej koszuli nocnej wyszłam z mojego pokoju. Usłyszałam dźwięki z salonu, które oznaczały, że nie którzy jeszcze nie śpią. Nie wiem czemu, ale zamiast pójść właśnie tam, udałam się w stronę pokoju Harry'ego. Zapukałam niepewnie do drzwi i już po chwili stanął w nich loczek w samych bokserkach. Na jego nagim torsie można było zauważyć pojedyncze kropelki wody, co oznaczało, że przed chwilą brał prysznic. Ach, te tatuaże. Każdy z nich jest niesamowity na swój sposób, ale moim ulubionym jest motyl.
- Coś się stało ? - spytał chłopak, jednocześnie wyrywając mnie z transu.
- Nie, nic... Tylko ja nie mogę zasnąć i no wiesz.... to chyba przez te horrory - zaczęłam się jąkać, na co ten zaśmiał się uroczo, ukazując przy tym swoje cudowne dołeczki.
- Może wejdziesz do środka ?
- Jasne - odpowiedziałam. Po czym chłopak przepuścił mnie w drzwiach. Weszłam do środka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Na szafkach stały ramki ze zdjęciami. Podeszłam bliżej, aby się im dokładnie przyjrzeć. Jedno z nich szczególnie przykuło moją uwagę. Znajdował się na nim Harry wraz z jakąś dziewczyną. Byli uśmiechnięci od ucha do ucha. Dzięki czemu można było ujrzeć dołeczki, które oboje posiadali. Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Widziałam między nimi kilka podobieństw.
- Kto to jest ? - zapytałam.
- Gemma. Moja siostra - gdy to wypowiadał poczułam jego oddech na mojej szyi. Przeszły mnie przyjemne dreszcze. Stał blisko mnie. Zbyt blisko.
- Jest śliczna - powiedziałam, a jego ręce momentalnie znalazły się na moich biodrach.
- Ale nie aż tak jak ty - zamruczał do mojego ucha, przygryzając jego płatek, a ja zarumieniłam się na te słowa.
- Nie jestem śliczna, jestem brzydka - odparłam, obracając się do niego twarzą w twarz.
- Dla mnie jesteś najpiękniejsza na świecie - nasze twarze dzieliły w tym momencie już tylko milimetry. Nie mogąc się doczekać pocałunku, zachłannie wpiłam się w jego usta. Nasze języki wirowały w erotycznym tańcu. Walczyłam o przewagę, ale loczek nie dawał za wygraną. Już po chwili chłopak przeniósł swoje pocałunki na moją szyję. W kilku miejscach ssał i przygryzał moją skórę, pozostawiając po sobie ślady oznaczające, że jestem jego. Kiedy znów wrócił do moich ust otoczyłam jego pas nogami. Nie przerywając pocałunków Harry udał się w stronę łóżka, na którym chwilę później mnie położył. Swoją ręką zaczął jeździć po moim lewym udzie. Po czym zaczął dobierać się do mojej koszuli nocnej, lekko podwijając ją do góry, a potem pozywając się jej. Swoimi ustami składał mokre pocałunki na skórze mojego brzucha, kierując się coraz wyżej. Kiedy dotarł już do ust, złączył je w namiętnym pocałunku, a jego ręce powędrowały pod moje plecy, borykając się z zapięciem stanika. Już po chwili wylądował on na podłodze, a Hazza pieścił moje piersi dłońmi i ustami. Przygryzał moje sutki, co wywoływało u mnie jęki zadowolenia. Widząc, że mi się to podoba, zszedł z pocałunkami niżej, aż do linii moich koronkowych majtek. Uchwycił je zębami i szczerząc się zdjął je ze mnie. Postanowiłam nie być mu dłużna, więc szybkim ruchem ściągnęłam jego bokserki.
- Jesteś pewna ? - zapytał między pocałunkami.
- Tak - zajęczałam, odchylając głowę do tyłu, gdy przygryzł mojego sutka. Po czym wrócił z powrotem do mych ust. Wszedł we mnie bardzo powoli i delikatnie. W oczach chłopaka dostrzegłam tańczące iskierki.
- Szybciej... - wyszeptałam i położyłam swoje ręce na plecach chłopaka. Kiedy przyspieszył, odruchowo wbiłam swoje paznokcie w plecy loczka. Zasyczał, ale poruszał się coraz szybciej.
- Harry - krzyczałam, gdy wchodził i wychodził ze mnie, nie zmieniając tępa. Byłam już u szczytu, z resztą on tez. Już po chwili z moich ust wydobył się gardłowy jęk. Poczułam w sobie ciepłą ciecz, która wypełniała mnie od środka. Oboje doszliśmy w tym samym czasie.
- Kocham cię - powiedziałam. Tak. Zrozumiałam w końcu, że go kocham.
- Ja ciebie też - powiedział i pocałował mnie w czoło. Po czym wyszedł ze mnie i opadł zmęczony obok mnie. Wtuliłam się w jego tors i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Następnego dnia
Rano obudziłam się bardzo szczęśliwa. Otworzyłam oczy i ujrzałam jego. Spał. Był uśmiechnięty. Zaczęłam palcem jeździć po jego nagim torsie.
- Dzień Dobry kotku - powiedział z chrypką i mnie pocałował.
- Dzień Dobry tygrysku - zaśmiałam się i odwzajemniłam pocałunek, który stawał się coraz bardziej namiętny. Nagle drzwi od sypialni Harry'ego otworzyły się, a przez nie wbiegł Louis.
- Dzień Dobry gołąbeczki - zaczął się drzeć i skakać po
- Spierdalaj Lou - krzyknęłam i rzuciłam w niego poduszką.
- Co ty taka agresywna? Teraz już wiem, dlaczego podobasz się Harry'emu - odparł i zaczął poruszać znacząco brwiami, a Hazza spojrzał na niego wzrokiem zabójcy. Ten uniósł ręce w geście obrony. - Dobra już wychodzę - powiedział, ale po chwili dodał:
- A tak a pro po to przez was nie zmrużyłem w nocy oka - i wyszedł. Nie wiem czemu, ale ja i Harry wybuchliśmy nie pohamowanym śmiechem.
Kiedy się już ogarnęliśmy postanowiłam pójść do siebie. Owinęłam się kołdrą i wstałam. Po czym udałam się w stronę swojego pokoju, zbierając po drodze swoje ubrania. Gdy tam dotarłam i upewniłam się, że drzwi są zamknięte zsunęłam się po ścianie. Na wspomnienie wczorajszej nocy, przygryzłam dolną wargę i uśmiechnęłam się szeroko. Następnie podeszłam do szafy, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się odświeżyć.
Gotowa ruszyłam do kuchni. W całym domu roznosił się piękny zapach. Gdy znalazłam się już w pomieszczeniu przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam na wolnym miejscu koło Harre'go. Na wprost mnie siedziała Veronica, a obok niej Niall i Zayn. Za to Liam szykował śniadanie. Resztę gdzieś wyparowało.
- A gdzie Viky ? - zapytałam.
- Musiała wyjść wcześniej. Wiesz studia i te sprawy - wyjaśnił Niall.
- Siemka - nagle w kuchni znalazł się Louis.
- Nie było wam wczoraj za GORĄCO? Bo mi bardzo - zapytał, a wszyscy wybuchli śmiechem. Wszyscy oprócz mnie i loczka, który zrobił wielkie oczy. Ja za to poczułam, że się strasznie czerwienię, ale nie dałam się tak łatwo.
- Tak. Było strasznie gorąco. Coś mi się wydaje, że klima się popsuła - odparłam i wytknęłam mu języki. Ten co chwilę otwierał buzię, po czym ją zamykał, nie wiedząc co powiedzieć. Tak, 1:0 dla mnie.Po śniadaniu musieliśmy wszyscy pojechać do menadżera chłopców obgadać sprawy związane z najbliższą galą rozdania nagród, więc poszłam się przebrać. Ubrałam na siebie to, aby chociaż trochę zakryć malinki na mojej skórze. Spryskałam się jeszcze swoimi ulubionymi perfumami, włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki make-up. Kiedy byłam już gotowa wzięłam swoją torebkę i zeszłam na dół, gdzie stali już wszyscy.
- To skoro wszyscy już są wychodzimy - zarządził Liam.
- Ślicznie wyglądasz - zamruczał mi do ucha Harry, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Dziękuję - powiedziałam cicho, rumieniąc się przy tym.
- Pięknie się rumienisz - odparł, a ja poczułam, że robię się bardziej czerwona. Czemu on na mnie tak działa?
Na miejscu byliśmy już 20 minut później. Przed wejściem do budynku stało kilkanaście fanek. Chłopacy na ich prośbę rozdali kilka autografów i zrobili sobie z nimi zdjęcia. Kiedy skończyli weszliśmy do środka. Przywitaliśmy się z Rosalie ( sekretarka ) i udaliśmy w stronę windy na 9 piętro. Gdy byliśmy już na górze, zapukaliśmy do odpowiednich drzwi. Słysząc " proszę " weszliśmy i zajęliśmy miejsca na kanapach. Przez kolejne cztery godziny słuchaliśmy o tym, kto tam będzie, w jakich kategoriach jest nominowane One Direction, przeróżnych wywiadach na czerwonym dywanie, co mamy robić, a czego nie itp. Zaraz tu umrę z nudów - pomyślałam.
- To chyba tyle. Możecie już iść - w końcu usłyszałam słowa menadżera. Byłam mu wdzięczna, że wreszcie skończył. Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do domu, po drodze zabierając jeszcze ze szkoły Viky. Niestety w czasie drogi chłopacy uparli się, żeby pojechać do galerii handlowej na "małe" zakupy. Niestety nie miałam zbyt dużej szansy, aby obalić ich wymysł, więc musiałam się zgodzić.
Chodzimy już po sklepach od dwóch godzin, a moje nogi robią wysiadkę.
- Długo jeszcze będziemy się tu włóczyć? - spytałam się.
- Ja chcę iść jeszcze do sklepu Nike - powiedział Zayn.
- Ja też - odparli równocześnie Niall i Liam.
- Pójdziemy z wami - oznajmiły Viky i Veru.
- No, okej - przeciągnęłam ostatnie słowo i niechętnie poszłam za nimi.
- Jeśli chcesz możemy się stąd ulotnić - wyszeptał mi do ucha Harry.
- Było by cudownie - odrzekłam.
- To chodź - powiedział Hazza, złapał mnie za rękę i pociągnął w przeciwną stronę. O dziwo nikt nie zauważył, że się oddalamy.
- Harry, gdzie my biegniemy ?
- Zobaczysz - powiedział i uśmiechnął się uwodzicielsko. Nagle zatrzymał się przed...
- Serio? Schowek na miotły? - zaśmiałam się. Ten nic nie powiedział, tylko wciągnął mnie tam, zakluczył drzwi od środka i wpił się w moje usta. Nie protestowałam i oddałam mu pocałunek. Tak samo jak kolejne, które były coraz bardziej namiętne. Zaczęłam rozpinać jego koszulę i kiedy miałam mu już ją zerwać ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Nie przerywaliśmy sobie dopóty, dopóki uderzenia nie stały się mocniejsze. Wyszliśmy, więc z tego pomieszczenia. Na nasze nieszczęście stał przed nim ochroniarz i zła sprzątaczka. Nie myśląc chwili dłużej zaczęliśmy uciekać. Starannie omijaliśmy wszystkich, którzy stawali nam na drodze. W końcu udało nam się wybiec z galerii, ale mimo to dalej biegliśmy. Zatrzymaliśmy się dopiero pod naszym domem i wybuchliśmy ogromnym śmiechem.
- A widziałeś minę tej babci ?
- Haha, nie lepszy był ten facet z wąsami, który zaczął na nas wymachiwać laską.
- O Boże hahahaha.
- Teraz powinnaś mi podziękować za to, że nie musiałaś dłużej chodzić z nimi po sklepach - odparł dumnie Harry i pokazał palcem na swój policzek.
- Oj dobra - rzuciłam, po czym zbliżyłam się do chłopaka. Już miałam musnąć jego policzek, ale loczek w ostatniej chwili obrócił głowę tak, że pocałowałam go w usta. Uśmiechnęłam się tylko i nie przerwałam pocałunku.
Awwww...boskie *_*
OdpowiedzUsuńHarry...jego zachowanie...nie najlepszy był Lou xD
Nie umiem się wysłowić...na prawde...Aww blog :)
Haha :D dziękuję bardzo :*
UsuńZgadzam się z Dominiką! Rozdział genialny :3 Czekam na następne ;*** Weny !!!
OdpowiedzUsuńDzięki ;* Ja tb też życze weny :D
Usuńnie mam słów żeby opisać jak bardzo się ciesze że dodałaś kolejny rozdzial jak zobatrzyłzm że już jest to zaczęłam skakać po domu jak oszalała :). Życzę weny :)
OdpowiedzUsuńJejku. dziękuję bardzo kochana ;*
UsuńWow!! Nie moge doczekać się następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńŻyczę dalszej weny :*
Dziękuję bardzo ;*
Usuń