czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 13



Veronica

           Kiedy dotarłyśmy razem z Susanne do galerii handlowej od razu ruszyłyśmy w stronę naszego ulubionego sklepu - H&M-u. Dzisiaj weszła nowa kolekcja. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę te wszystkie bluzki, spódniczki, sukienki itp. Gdy byłyśmy już w sklepie spodobało mi się wiele rzeczy. Obładowana ciuchami udałam się do przymierzalni. Z tego co zauważyłam to moja przyjaciółka zrobiła to samo. Po przymierzeniu wszystkiego stwierdziłam, że kupię trzy sukienki, dwie spódniczki, dwie bluzki, spodnie i skórzaną kurtkę. Sus tak samo jak ja kupiłam sobie kurtkę , dwie pary kolorowych spodni, trzy bluzki oraz dwie sukienki. Po zapłaceniu za nasze ubrania udałyśmy się jeszcze do CCC po jakieś buty. Kilkadziesiąt minut później obładowane zakupami wyszłyśmy z centrum handlowego, po czym zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do domu. 20 minut później już tam byłyśmy, ale chłopacy chyba jeszcze nie wrócili ze spotkania. No trudno. Udałam się do swojego tymczasowego pokoju i zaczęłam pakować swoją walizkę. Już jutro wylatujemy do Polski na ostatni koncert chłopaków tej trasy. Tak wiele się już wydarzyło od naszego wyjazdu z rodzinnego kraju do Londynu. Razem z Susanne przyjaźnimy się od gimnazjum i od tamtego czasu nigdy się nie rozstajemy ze sobą. Jesteśmy jak siostry, a nasi rodzice także się kiedyś przyjaźnili. No właśnie kiedyś. Na razie jest za wcześnie, aby opowiadać o tym co się stało. 
            Nagle usłyszałam głośne śmiechy i rozmowy dobiegające najprawdopodobniej z salonu. Widocznie chłopacy już wrócili. Od razu ogarnęłam trochę swoje myśli i udałam się w miejsce skąd dobiegały odgłosy. Kiedy weszłam do pomieszczenia, w którym znajdowali się już wszyscy oprócz Sus zobaczyłam dziwne zjawisko.
- Haha... Lou serio ? Hahah... - śmiałam się z chłopaka, który miał na głowie różowe uszy króliczka.
- O co ci chodzi? - powiedział poważnie Lou i udał obrażonego. W tym samym czasie uszy spadły mu na twarz. Ja tylko jeszcze bardziej zaczęłam się ryć. Z resztą wszyscy pękali ze śmiechu. W końcu Tommo też nie wytrzymał. Ten to ma czasem dziwne pomysły - pomyślałam.

Niall

- Ej, nie wiecie może, gdzie jest Sus ? -zapytała się nas Veru, kiedy wszyscy się już uspokoili.
- Chyba jest u siebie w pokoju - odpowiedziałem. Nagle usłyszeliśmy głos brązowookiej dziewczyny.
- Veronica, możesz na chwilę przyjść?
- Ech, nie chce mi się, może któryś z was pójdzie zobaczyć co ona chce ? - westchnęła zielonooka.
- Ja mogę pójść - zaproponował Harry, po czym wstał i poszedł do pokoju Sus, a my dalej oglądaliśmy jakąś komedię. Przyznam, że była nawet dosyć zabawna.

Tymczasem - Susanne

Kurde, kiedy byłam w łazience i przeglądałam się w lustrze dostrzegłam małe i duże, czerwone punkciki na moim obojczyku, piersiach i brzuchu. Od razu postanowiłam zawołać moją przyjaciółkę, więc ubrałam szlafrok, po czym usiadłam na łóżku i czekałam na nią. Momentalnie drzwi się otworzyły.
- Kurwa Vera, co to ma być ? - zapytałam, odwracając się i ściągając szlafrok.
- Yyy... Cycki ? 
- Aaa- krzyknęłam, po czym szybko zakryłam się i spaliłam buraka. - Kurwa, Styles co ty tu robisz? 
- Veronice nie chciało się przyjść, więc ja przyszedłem i widzę, że się opłacało - mówił, podchodząc do mnie z szyderczym i pełnym pożądania uśmieszkiem.
- Nie podchodź, wyjdź - krzyknęłam, kiedy był już bardzo blisko mnie.
- Dobra, już dobra. Wychodzę i rada na przyszłość : nigdy więcej nie obnażaj się przede mną - rzucił i wyszedł. Co to miało do cholery być ? pomyślałam i rzuciłam się plecami na łóżko. Wyszłam na jakąś idiotkę. Na jakąś cholerną idiotkę.

Następnego dnia rano

Louis

           Dzisiaj wylatujemy do Polski na nasz ostatni koncert. Osobiście jestem bardzo ciekaw tego kraju. Z tego co wiem dziewczyny kiedyś tam mieszkały. To tym lepiej, bo przy najmniej będziemy mogli się dobrze dogadać z innymi i pozwiedzać trochę.
            Wczoraj jak Harry przyszedł od Sus był cały rozpromieniony, a za razem zdenerwowany. W dodatku nie chciał nam nic powiedzieć, no trudno.
            Jesteśmy teraz razem z naszymi ochroniarzami na lotnisku. Za 30 minut mamy odlot naszym prywatnym samolotem, a za około 2 godziny będziemy w Warszawie. Kiedy byliśmy na pokładzie dziewczyny wyciągnęły aparat i zaczęły robić nam zdjęcia. 

Około 2 godzin później

Właśnie wylądowaliśmy. Razem z chłopakami jesteśmy bardzo podekscytowani, gdyż jesteśmy tutaj pierwszy raz. Na lotnisku było masę paparazzich i fanek. Oczywiście rozdaliśmy parę autografów i zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcia. Po tych czynnościach ochroniarze bezpiecznie doprowadzili nas do naszego busa i pojechaliśmy do hotelu. Przyznam, ze ten kraj wygląda pięknie. Coraz bardziej nie mogę doczekać się koncertu.

środa, 27 listopada 2013

Rozdział 12

Liam

Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy, kiedy nagle drzwi od jego pokoju otworzyły się, a w nich stanął Louis.
- Harry, przepraszam za to, ja nie wiedziałem - powiedział błagalnym tonem.
- Ok, ale następnym razem pomyśl dwa razy zanim coś powiesz - rzekł Hazza przytulając go.
- No to widzę, że prawie wszyscy szczęśliwi. Mówiąc prawie mam na myśli Susanne, która gdzieś wybiegła z płaczem, a za nią Veronica - odparłem wzdychając.
- Idę jej poszukać - rzekł stanowczo loczek, po czym wyszedł z pokoju. Ja postanowiłem pójść razem z nim.

Susanne

- To nie tak miało wyglądać - mówiłam przez łzy.
- Cii. Już dobrze - pocieszała mnie przyjaciółka.
- Nic nie jest dobrze ! - krzyknęłam i dodałam już ciszej - Straciłam dziewictwo po pijaku i nic nie pamiętam, a to nie tak miało wyglądać - i znów się popłakałam. Miałam już dosyć tej bezsilności.
- Może i nie jest dobrze, ale czasu nie cofniemy. Mimo, że wielu z nas chciałby to uczynić. Pomyśl tylko jak wiele dziewczyn na całym świecie jest w takiej samej sytuacji i podnoszą się. Musisz po prostu starać się zachowywać jak gdyby nigdy się nic nie stało. Wiem, że moja wypowiedź nie ma sensu, ale musisz sobie z tym poradzić, a ja ci w tym pomogę - powiedziała Veronica.
- Nawet nie wiesz jak wiele to dla mnie znaczy - rzuciłam i znów przytuliłam ją z całej siły. Postanowiłam, że będę żyć dalej. Gdy ogarnęłam łzy razem z Veru ruszyłyśmy w stronę naszego "domu". Już dzisiaj wyjeżdżamy z Włoch i lecimy z chłopakami do Polski na ostatni koncert z tej trasy, więc muszę być silna.
- Veru, może pójdziemy dzisiaj na jakieś zakupy, no wiesz jutro ostatni koncert, a po nim impreza, a ja kompletnie nie mam w co się ubrać.
- Wiesz, że chciałam zaproponować ci to samo ? - zaśmiał się.
- Telepatia - rzuciłam i też się zaśmiałam. Kiedy dochodziłyśmy już do naszego "domu" w naszą stronę szedł loczek razem z Daddy'm. Od razu mój uśmiech zmienił się w grymas. Tak bardzo nie chciałam z nim rozmawiać. Przynajmniej nie teraz. 
- Veru, ja nie chcę z nim rozmawiać - powiedziałam najciszej jak tylko umiałam do mojej przyjaciółki.
- Sus, ja wiem, ale im prędzej z nim porozmawiasz tym prędzej będziesz mieć to z głowy - odpowiedziała. W sumie ma trochę racji. Kiedy chłopacy już do nas doszli moja przyjaciółka i jej chłopak zostawili mnie samą z Hazzą. To będzie ciężka rozmowa - pomyślałam.

Harry

Kiedy zostaliśmy już sami, zacząłem mój monolog:
- Przepraszam cię Sus, ja na prawdę nie chciałem żeby to tak wyszło i to jeszcze po pijaku. Jestem dupkiem, że pozwoliłem na coś takiego i... - nie dała mi dokończyć, bo złączyła nasze wargi w pocałunku. Zupełnie się tego nie spodziewałem, ale nie odrzuciłem jej. Wręcz przeciwnie, odwzajemniłem go. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie Sus powiedziała :
- Mimo wszystko i tak była to cudowna noc. To ja cię przepraszam, że tak zareagowałam.
- Nie masz za co przepraszać, to wszystko moja wina.
- Harry przestań tak mówić. Zapomnijmy o tym co było, żyjmy chwilą - powiedziała radośnie dziewczyna i przytuliła mnie mocno.
- To co idziemy do środka? - zapytałem.
- Ok, ale obiecaj mi, że nikomu nie powiesz o tym pocałunku.
- Obiecuję - rzekłem po czym udaliśmy się do naszego "mieszkania".

Zayn

Siedzieliśmy wszyscy razem na kanapie i oglądaliśmy jakiś film. 
- Ej, nie sądzicie, że coś długo ich nie ma ? - zapytał Niall.
- No, przecież musieli sobie dużo wyjaśnić - wytłumaczyła Veronica.
- Wiecie co, nie wiem jak wy, ale ja muszę wyjrzeć przez to okno - powiedziałem, pokazując palcem na szybę. Kiedy wstałem wszyscy od razu ruszyli za mną ciekawi co nasi przyjaciele robią wyjrzeliśmy przez okno.
- Czy oni...?
- ...się...
- ...pocałowali ? - dokończyłem.
- Dobra, lepiej siadajmy już na poprzednie miejsca, bo jak zobaczą, że ich podglądaliśmy to nam się dostanie - rzucił Liam. Jak zwykle miał rację. Dosłownie kilka sekund później drzwi otworzyły się, a w nich stanęli Hazza i Sus. My oczywiście udawaliśmy, że nie zauważyliśmy, że weszli.
- Co oglądacie ? - spytała Susanne siadając na fotelu.
- Jakąś niezbyt ciekawą komedię - odpowiedział Lou, powstrzymując śmiech. Zresztą my wszyscy byliśmy już na pograniczu wybuchnięcia głośnym chichotem.
- O co wam chodzi ? - zapytał Hazza.
- My tylko, a nie ważne - odpowiedziała Veronica.
- Niech wam będzie - powiedział loczek. Kiedy film się skończył dziewczyny postanowiły pójść na jakieś zakupy, a my musieliśmy pojechać do naszej menadżerki, aby omówić jutrzejszy koncert.

wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 11

Harry

Kiedy się obudziłem usłyszałem jak drzwi od mojego pokoju się zamykają, a później ktoś biegnie. W dodatku nie miałem też swojej kołdry i nic nie pamiętam z wczoraj. No może oprócz tego, że wyszedłem z imprezy razem z Susanne i udaliśmy się do naszego "mieszkania", a później trochę nas poniosło. 
Kurwa, co ja najlepszego zrobiłem ?
Dobra może i było zajebiście, ale ona wcześniej nawet nie zwracała zbytnio na mnie uwagi, a ja przespałem się z nią po pijaku. No, ale cóż. Co się stało to się nieodstanie. Czy ja tego żałuję ? Nigdy. Dobra, Styles, ogarnij się !

Susanne

Kiedy znalazłam się już w swoim pokoju musiałam sobie to wszystko poukładać w głowie, ale mało co pamiętałam. Tylko tyle, że wyszłam z klubu z Harrym, a później film mi się urwał. Chyba do czegoś doszło. Sama już nie wiem, ale to by tłumaczyło moją nagość i porozrzucane ubrania na podłodze. Dobra, teraz nie będę o tym myśleć. Postanowiłam się ubrać w jakieś wygodne rzeczy i pójść do kuchni jak gdyby nigdy nic się nie stało. Gdy znalazłam się już w pomieszczeniu otworzyłam lodówkę i wzięłam ogromny łyk soku pomarańczowego. Było cicho. Widocznie jeszcze wszyscy spali po wczorajszej imprezie. Zrobiłam się głodna, więc zrobiłam sobie tosty. Kiedy kroiłam pomidora usłyszałam trzask drzwi. Co oznaczało, że ktoś już nie śpi i najwidoczniej idzie do kuchni w tym samym celu co ja. Modliłam się żeby to nie był Harry. Odetchnęłam ulgą kiedy w progu ujrzałam Niall'a. 
- Hej ! - rzuciłam i wróciłam do poprzedniej czynności.
- O hej ! - odpowiedział i zaczął szykować sobie jedzenie. Chyba był na prawdę głody, bo usmażył jajecznicę, zrobił sobie pięć kanapek, cztery parówki i płatki z mlekiem. Haha... Cały Niall.
- Chcesz kawy ? - zapytałam się chłopaka, na co ten odpowiedział niezrozumiale, bo mówił z buzią pełną jedzenia, ale z ruchu jego warg wyczytałam " Tak ". Gdy napój był już gotowy Nialler jadł ostatnią kanapkę.
- Jak ty tak to szybko zjadłeś? 
- Yyy... Ja? Przecież jadłem normalnie - rzucił, a ja tylko się zaśmiałam. Potem jeszcze rozmawialiśmy. Całe szczęście nie pytał się mnie o wczorajszą imprezę. Niestety moje szczęście nie potrwało długo, bo do kuchni wparowali wszyscy po kolei.  Od razu koło mnie usiadła Veronica uśmiechnięta od ucha do ucha. Coś tu jest na rzeczy - pomyślałam. Koło niej usiadł Liam podając jej kubek kawy, na przeciwko nas zajął miejsce Louis, Zayn i niestety Harry. Po mojej prawej stronie siedział jeszcze Niall, który dorobił sobie kanapki. Jak on to wszystko mieści? No nic. Przez cały czas próbowałam unikać kontaktu wzrokowego z Harrym. Atmosfera przy stole była napięta, a może mi się tylko tak wydawało.
- No to opowiadajcie, jak tam wczoraj było, hmm??? - nagle z myśli wyrwał mnie podejrzliwy głos Lou, który zerkał to na mnie to na Hazzę. I co ja mam mu powiedzieć? Jeszcze teraz wszyscy patrzyli na nas i oczekiwali odpowiedzi. Ja nawet sama nie wiem co tak dokładnie się wydarzyło.
- Zapytajcie Harry'ego, ja muszę iść się przejść - rzuciłam coś na szybko i wybiegłam z kuchni. Po czym wzięłam telefon oraz portfel i jak najszybciej potrafiłam opuściłam dom.


Veronica

Kurcze coś chyba musiało się wczoraj wydarzyć. Inaczej ona by tak nie zareagowała. Postanowiłam za nią pobiec. Bez chwili namysłu wybiegłam za przyjaciółką. Niestety miałam gorszą kondycję od niej, więc trochę mi to zajęło zanim ją dogoniłam. Kiedy już mi się udało Sus siedziała  z twarzą w dłoniach skulona na jednej z ławek. Usiadłam koło niej i przytuliłam najmocniej jak umiałam. 
- Ciii. Już dobrze. Louis to palant - powtarzałam. W końcu moja przyjaciółka się uspokoiła i zaczęła swój monolog.
- Veru, ja nawet nie wiem co wczoraj się tak na prawdę wydarzyło. Jak wtedy wyszliśmy z Harrym z tej imprezy to poszliśmy do domu, a później nic już nie pamiętam, że też musiałam tyle wypić - mówiła. - Rano obudziłam się zupełnie naga w łóżku Hazzy, a wszystkie moje ciuchy leżały na podłodze - dokończyła i znów wybuchła płaczem. Ja tylko mocniej ją przytuliłam. 

Tymczasem... - Liam

- Lou, czy ty zawsze musisz palnąć coś głupiego ? - zapytał się Zayn.
- Ale ja nie chciałem, żeby to tak wyszło - odpowiedział
- Dobra, chłopaki, uspokójcie się. Nie wiem jak wy, ale ja nie zamierzam już droczyć więcej tego tematu - rzuciłem i wyszedłem z kuchni, w której został Lou i Zayn. Postanowiłem iść porozmawiać z Harrym. Kiedy wszedłem do jego pokoju siedział na łóżku i widać, że nad czymś się zastanawiał.
- No Harry, należą mi się chyba jakieś wyjaśnienia, dlaczego wczoraj razem z Susanne zniknęliście - powiedziałem, siadając na rogu łóżka. Loczek wyprostował się i zaczął opowiadać.
- Byliśmy trochę zmęczeni, więc postanowiliśmy wrócić wcześniej. No i jak dotarliśmy do domu to pocałowaliśmy się i pocałunki stawały się coraz to namiętniejsze. Chwilę później wylądowaliśmy w mojej sypialni, a później ci chyba nie muszę tłumaczyć co było dalej.
Kiedy skończył nie rozumiałem jednej rzeczy.
- A dlaczego Sus wybiegła z domu z płaczem ?
- Ona chyba tego nie chciała, nie wiem, a może nic nie pamięta. Kurwa, Liam za cholerę nie wiem dlaczego tak zareagowała.
Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy, kiedy nagle drzwi od jego pokoju otworzyły się, a w nich...

poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 10

Veronica

Kiedy byliśmy już w środku postanowiliśmy zająć jakiś stolik, po czym usiedliśmy i zamówiliśmy drinki. Po pierwszym trunku Liam poprosił mnie do tańca. Oczywiście zgodziłam się. Kiedy byliśmy już przytuleni do siebie i bujaliśmy się w rytm muzyki Daddy szepnął mi na ucho " Ślicznie wyglądasz " i przygryzł je delikatnie. Ja tylko zaczerwieniłam się i wymówiłam ciche "Dziękuję". Gdy piosenka się skończyła wróciliśmy do stolika, gdzie po jednej stronie siedział Harry, a po drugiej Susanne. Reszta chłopaków gdzieś wyparowała.
- A wy co nie tańczycie ? - zapytał się ich Liam.
- Yyy... nieee - odpowiedzieli równocześnie, po czym spojrzeli się na siebie i szybko skierowali wzrok w inną stronę. My z Daddy'm wybuchliśmy tylko śmiechem.
- Co was tak śmieszy ? - wtrącił Louis, który widocznie przed chwilą musiał wrócić.
- No, bo popatrz na nich - zaczął mój chłopak ledwo powstrzymując śmiech.
- Siedzą tak od początku i jak tylko złapią ze sobą kontakt wzrokowy odwracają się w inną stronę - dokończyłam.
- No to widać, że trzeba im pomóc - powiedział Lou z tym swoim uśmieszkiem i po chwili stał już koło Hazzy. Złapał go za rękę i pociągnął w stronę Susanne, po czym wziął jej rękę i pociągnął ich w stronę parkietu. Wyglądało to dość zabawnie, gdyż oboje byli już trochę wypici. Louis ustawił ich tak, że się przytulali w tańcu i szepnął coś Harry'emu na ucho. Następnie zostawił ich samych na środku sali i wrócił do nas. My tylko próbowaliśmy opanować śmiech. Kiedy w końcu się to udało usiedliśmy razem z Lou do stolika i zamówiliśmy kolejne drinki. Potem dosiadł się jeszcze do nas Niall i Zayn. 

Harry

Ciągle próbowałem zebrać siły, żeby zaprosić Sus do tańca, ale nie udawało mi się to. Dzięki Louisowi w końcu mogę z nią zatańczyć. Chociaż sądząc po tym ile wypiła to i tak pewnie nie wie o co chodzi i co się z nią dzieje. Mówi się trudno, przynajmniej mogę z nią zatańczyć bez jej odrzucania. 

Kilka godzin później

Niall

Postanowiliśmy już się zbierać z klubu razem z Lou, Zayn'em, Veronicą i Liam'em, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć Sus i Harry'ego.
- Może wrócili już do domu - powiedział Zayn.
- Hmm... Sus raczej by mi powiedziała, jakby chciała wrócić - odparła Vera.
- Przecież są duzi, nie zgubią się - wtrącił Lou.
- No dobra, to chodźmy - rzekłem, po czym wszyscy razem z ochroniarzami opuściliśmy lokal i udaliśmy się naszym samochodem do mieszkania, w które tymczasowo zamieszkiwaliśmy. Gdy dotarliśmy na miejsce każdy z nas poszedł do swojego pokoju. Kiedy już się w nim znalazłem w ubraniach rzuciłem się na łóżko i zasnąłem.

Następnego dnia

Susanne

Kiedy się rano przebudziłam i otworzyłam oczy coś mi się nie zgadzało. Pokój, w którym się znajdowałam miał ściany pomalowane na różne odcienie różu, a na ścianach wisiały przeróżne zdjęcia chłopaków. Postanowiłam rozejrzeć się bardziej, ale kiedy próbowałam wstać poczułam czyjąś rękę na moim brzuchu, w dodatku gołym brzuchu. Byłam cała naga. Co ? Jak to się mogło stać? Gdy zobaczyłam właściciela ręki od razu stanęłam na równe nogi. Nie, to nie może być prawda - powtarzałam sobie w myślach. Kurwa, czy ja się przespałam z Harry'm Styles'em ? Czy może to nadal jest sen ? Postanowiłam się uszczypnąć, tak dla pewności. Niestety. Była to rzeczywistość. Kiedy tak stałam owinięta kołdrą zauważyłam, że loczek się wybudza, więc jak najszybciej postanowiłam uciec z tego pokoju. Po drodze do drzwi zebrałam jeszcze pośpiesznie swoje ubrania,a raczej ich pozostałości i ruszyłam szybko w stronę swojej sypialni. Na szczęście wszyscy jeszcze spali, więc uniknęłam różnych uwag i pytań. Miejmy nadzieję, że Harry nic nie pamięta.


piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 9

3 tygodnie później

Veronica

       Od czasu koncertu i mojego pocałunku w Londynie na O2 Arenie minęły już trzy tygodnie. Tego dnia nie zapomnę nigdy. Jedni powiedzą, że to zwykłe złączenie się warg, nic nie znaczące. Inni zaś, że to jest zwykła wymiana śliny. Ja twierdzę, że jest to coś cudownego, pięknego i wspaniałego. 

"Pocałunek jest w miłości tym, czym termometr w medycynie - pozwala dokładnie zdać sprawę z powagi sytuacji... Pocałunek to wszystko. Pocałunek to prawda. Bez nadmiernych wprawek stylistycznych, bez przesadnie zawiłych wygibasów i karkołomnych ewolucji. Jest naturalny i przez to najpiękniejszy." 

        Od czasu tamtego zdarzenia w moim życiu pojawiła się mała a za razem wielka zmiana. Liam, tak Liam Payne został moim chłopakiem. Gdyby ktoś jakiś miesiąc wcześniej powiedział mi, że to się stanie lub, że kiedykolwiek byłabym asystentką 1D wyśmiałabym go. 
        Teraz razem z chłopakami jesteśmy w trasie po Europie. Koncerty odbyły się już w Norwegi, Szwecji, Danii, Holandii, Hiszpanii i Francji. Dzisiaj odbył się ich występ we Włoszech. Na szczęście zostajemy tu jeszcze na trzy dni. Takie jakby małe wakacje. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ w końcu będziemy mogli się trochę rozerwać. Później znów zabieramy się do pracy i tym razem koncert w Niemczech i Polsce. Tak, w Polsce. Mam tam dziadków od strony mamy. Po prostu mam polskie korzenie i jestem z tego dumna. Gdy byłam trochę mniejsza niż teraz jeździłam tam na wakacje i wspominam to bardzo dobrze. Mam tam też kilku znajomych, bo przecież nie przesiedziałabym całych wakacji w domu. Jestem bardzo ciekawa, czy oni nadal mnie pamiętają. Znając życie zapomnieli o mnie, ale dzięki temu, że jestem dziewczyną tak sławnej osoby teraz każdy mnie zna. Kiedy świat się o nas dowiedział, co stało się bardzo szybko na twitterze przybywa mi wiele follow. Dostaję też przykre wiadomości od hejterów, ale nauczyłam się już tym nie przejmować. 
               Wszyscy siedzimy teraz w naszym tymczasowym apartamencie przed telewizorem i oglądamy jakiś horror. Ze względu na to, że bardzo się boję jestem wtulona w mojego chłopaka. Niall jak to Niall siedzi na podłodze i wcina popcorn razem z Susanne. Harry umiejscowił się wygodnie na fotelu po prawej, a Zayn po lewej stronie kanapy, na której jestem ja z Liam'em oraz Louis. Ogólnie co chwile słychać komentarze Tommo, np. : " Nie wchodź tam... A nie mówiłem?... No przecież nie kazałem ci otwierać tych drzwi... Gdybyś się mnie słuchał może pożyłbyś dłużej..." lub typu " Możecie się teraz nie migdalić tu się ogląda... Moglibyście się już przestać tak ślinić, jak będziecie w sypialni róbta co chceta, ale proszę nie przy nas..." Trochę to denerwujące, ale da się wytrzymać jak się przyzwyczai. W końcu to Lou - tego nie ogarniesz. Po pięciogodzinnym seansie postanowiliśmy pójść spać. Było już dużo po 1 w nocy, a ja padałam z sił. 

Następnego dnia 

Harry

Wstałem dość wcześnie, bo o 7:03. Wszyscy jeszcze spali, ale ja już nie mogłem zasnąć, więc postanowiłem udać się do kuchni. Jak chciałem tak zrobiłem. Jednak okazało się, że nie tylko ja już nie śpię. W kuchni stała oparta o blat i pijąca sok pomarańczowy Sus. Wyglądała tak seksownie. Miała na sobie za dużą bluzkę z wąsami i krótkie spodenki, które pewnie służyły jako piżama. 
- Hej piękna ! - przywitałem się, a ta chyba się zakrztusiła, bo próbowała teraz odkaszlnąć.
- H-hej ! Już nie śpisz ?
- Nie, nie mogłem spać i jak widzę nie jestem sam.
- Ja też nie mogłam, a to dziwne, bo zazwyczaj wyleguję się w łóżku do 11-12 - zaśmiała się. Ona tak cudnie się śmieje, ja odpowiedziałem jej uśmiechem.
- To skoro już nie śpimy, to może zrobimy innym śniadanie ? - zaproponowałem, na co brązowooka się zgodziła. Co prawda były to tylko zwykłe kanapki i jajecznica, ale pewnie smakowały wyśmienicie. Kiedy kroiłem ogórka do kuchni wkroczył Zayn, a za nim Louis. Po chwili było słychać jak ktoś pośpiesznie biegnie do nas i krzyczy:
- JEDZENIE ! ŚNIADANKO ! - było słychać tylko głos Niall'a i już sekundę później wpadł do kuchni. Od razu rzucił się na to co przygotowaliśmy. 
- Niall, nie jedz tyle. Zostaw coś dla Liam'a i Veronicy - wtrącił Zayn.
- No właśnie, a oni co jeszcze śpią? - zapytała się Sus.
- No wiecie, pewnie było gorąco w nocy - powiedział Lou poruszając przy tym zabawnie brwiami.
- Haha, bardzo śmiesznie - odparła sarkastycznie Vera wchodząca właśnie do pomieszczenia, w którym byliśmy, a zaraz za nią szedł Liam.
- Zostało coś dla nas ? - zapytał Daddy obejmując w talii zielonooką.
- Tak, schowałem to przed Niall'em, trzymajcie - rzucił Zayn podając im talerz z kanapkami. 

Louis

Przy śniadaniu postanowiliśmy, że wieczorem wyskoczymy wszyscy razem na jakąś imprezkę. W końcu mamy teraz trochę wolnego i trzeba z tego korzystać póki można. Przed tym wyskoczymy razem z Zayn'em i Niall'em na jakieś zakupy. Nasza parka postanowiła pójść razem na spacer czy coś, za to Hazza i Sus chcieli zostać w domu. Czuję, ze będzie się działo. Mimo, że nie są razem i tak widać jak na siebie patrzą i w ogóle. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumieją, że łączy ich nie tylko przyjaźń, lecz miłość. Około 11 wyszliśmy z domu, po czym od razu wsiedliśmy szybko do naszego samochodu i ruszyliśmy w stronę galerii handlowej. W końcu nie tylko dziewczyny kupują ciuchy. Po około 20 min. drogi byliśmy na miejscu. Od razu zleciały się dziewczyny prosząc o zdjęcia i autografy. Kiedy spełniliśmy ich prośby ruszyliśmy w stronę sklepów.

Kilka godzin później 

Susanne

Trochę bałam się tego, że zostaję sama w domu z Harrym, ale mimo wszystko było ok. Porozmawialiśmy trochę, obejrzeliśmy jakieś filmy i czas nam zleciał. Teraz siedzę razem z Veronicą i próbuję wybrać sobie coś odpowiedniego na imprezę, tak samo jak ona.
- A może to ? - zapytała pokazując kolejną sukienkę.
- Też jest świetna.
- Mówisz tak o każdej - rzuciła i zrobiła tą swoją minę typu "Czyli żadna ci się nie podoba?"
- No, bo w każdej super wyglądasz - uśmiechnęłam się.
- Sama już nie wiem co mam ubrać.
- Ja też nie - powiedziałam ze smutną miną, lecz Veronica od razu podeszła do mojej walizki i zaczęła ją przeglądać. Po chwili wyciągnęła super zestaw.
- Jest świetny - powiedziałam i od razu go założyłam. Co jak co, ale ona to ma dobry gust. 
- To jeden problem z głowy. Teraz tylko kwestia tego co ja założę - rzekła. Postanowiłam jej trochę pomóc i po chwili miała już gotowy strój.  Obie wyglądałyśmy ślicznie. Około godziny 19:30 opuściliśmy wszyscy nasze tymczasowe mieszkanie i udaliśmy się do jakiegoś drogiego klubu za miastem. Oczywiście zabraliśmy się na dwa samochody, a razem z nami pojechała jeszcze ochrona. Ja, Harry, Niall i Zayn byliśmy w pierwszym, a Liam, Veronica i Louis w drugim aucie. Gdy dotarliśmy na miejsce przed budynkiem stało wielu paparazzich, ale dzięki ochroniarzom w bezpieczny sposób udało nam się wejść do klubu. Tam było też kilka fanek, które poprosiły chłopaków o autografy i zdjęcia, lecz później mogliśmy się już normalnie bawić.




poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 8

Zayn

Kiedy dotarliśmy na miejsce Louis i Niall od razu polecieli do stoiska z watą cukrową. Zaś ja i reszta udaliśmy się w stronę różnych stoisk z grami.
- Harry może mała rywalizacja co ? - zapytał się loczka Liam.
- Chętnie - odpowiedział z uśmiechem.
- To co może w to ? - rzekł Daddy wskazując na kilka poruszających się kaczek, w które trzeba było trafić piłeczką.
- Ok - odrzekł i się zaczęło. Każdy po kolei celował w kaczki, a my z dziewczynami śmieliśmy się z min, które robili, koncentrując się na plastikowych zwierzętach. W końcu zwycięzcą został Liam. Wygrał różowego króliczka z napisem "I love you <3 " na brzuchu, którego podarował Veronice. Ta od razu spaliła buraka.
- I tak cię jeszcze pokonam - powiedział Harry rzucając jedną piłeczką w szczęśliwego Li.

- Pożałujesz tego - rzucił Daddy i zaczął gonić loczka uciekającego przed nim. W międzyczasie dołączyli już do nas Niall wraz z Lou. Mieli całe twarze obklejone różowym cukrem. Nagle wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Sam nie wiem, czy to przez twarze chłopaków, czy przez to, że Li i Hazza właśnie się wywalili. 








Kiedy wszyscy się trochę ogarnęli poszliśmy na diabelski młyn, rollercoaster i wiele innych rzeczy.
 Dziewczyny uwieczniały te chwile zdjęciami. Po wspaniałej zabawie razem z chłopakami pożegnaliśmy się z Susanne i Veronicą, po czym udaliśmy się z naszymi ochroniarzami do samochodu, aby wrócić do domu.

Następnego dnia

Susanne

Wczoraj świetnie się bawiłyśmy z chłopakami. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej takich wypadów. Dzisiaj jednak ma odbyć się ich koncert na O2 Arenie, więc mamy pracowity dzień. Koncert chłopaków jest o 15:30, a musimy jeszcze raz przećwiczyć choreografie, sprawdzić dźwięki, światła, zrobić ostatnie przymiarki itp. Razem z Verą wstałyśmy o 6:30, gdyż o 8:00 miałyśmy być już na miejscu. Gdy się obudziłam udałam się w stronę szafy i wybrałam coś odpowiedniego, po czym poszłam do łazienki. Po codziennych czynnościach ruszyłam w stronę kuchni i zrobiłam sobie kawę. Po chwili w progu pomieszczenia stanęła moja przyjaciółka wystrojona i uśmiechnięta od ucha do ucha.

- A ty co taka szczęśliwa i wystrojona ? -zapytałam.
- Ja? 
- Tak, ty.
- A co nie mogę się już ładnie ubrać i uśmiechnąć? Od razu musi być jakiś powód? - mówiła robiąc sobie kanapki.
- Dobra, nie chcesz mówić to nie - od razu wiedziałam, że chodzi o Liam'a, od początku naszej znajomości i pracy z 1D jest między nimi chemia. Może wkrótce się do tego przyznają. Będzie z nich taka ładna para.

Trzy godziny później

Za jakieś dwie godziny odbędzie się koncert, a chłopaki i tak się tym nie przejmują. Ciągle gdzieś biegają, szaleją i w ogóle. Lou jeździ na deskorolce, a Zayn wózkiem widłowym. Haha... Prawie co nie potrącił Niall'a. Całe szczęście chłopak wyszedł z tego bez szwanku. Jakby coś mu się stało to wszyscy by mnie i Verę chyba zabili. W końcu odpowiadamy za nich. A jeśli mowa o mojej przyjaciółce to przed chwilą gdzieś zniknęła i Liam'a tez nigdzie nie widać. To bardzo podejrzane.
- Harry z drogi, bo ci zrobię z dupy garaż - usłyszałam głos mulata, który właśnie jechał w kierunku loczka. Ten tylko zaczął się śmiać, ale po chwili zrozumiał, że Zayn mówi poważnie i zaczął uciekać. Ja też skręcałam się ze śmiechy, lecz po chwili zauważyłam biegnącego Hazzę w moją stronę. Zanim zdążyłam się odsunąć wpadł na mnie przy okazji przewracając nas. Teraz on leżał na mnie. Była to dziwna pozycja, ale nadal rechotaliśmy z tego co się przed chwilą wydarzyło.
- Ej, tylko bez sex scen - usłyszałam głos Niall. Ja od razu zrzuciłam z siebie loczka i podniosłam się do pionu.

W tym samym czasie - Liam


Właśnie wychodziłem ze swojej garderoby, gdy ujrzałem uśmiechniętą od ucha do ucha Veronicę. Chyba szła po mnie, bo stanęła przede mną, a ja odparłem:
- Cześć ! Co tam słychać? 
- Kurde tylko na tyle cię stać Payne ? - skarciłem się w myślach.
- W porządku. Lepiej już chodźmy, bo zaraz zacznie się koncert.
- Masz rację - rzuciłem, po czym ruszyliśmy w stronę sceny.
- Bosko wyglądasz - powiedziałem w czasie drogi, a ona zarumieniła się i odpowiedziała cicho "dziękuję". Kilkanaście minut później stałem już pod sceną razem z chłopakami. Było już słychać głośne piski naszych fanek. Sus i Vera miały miejsce w sektorze dla Vip'ów przy samej scenie, więc mogliśmy widzieć je przez cały występ. Chwilę później śpiewałem już swój wers piosenki "Up all night". Koncert trwał już dobrą godzinę, a nasi fani byli wspaniali. Co chwilę zerkałem na dziewczyny. Bardzo im się podobało. Kiedy z głośnika zaczęła lecieć melodia do "Kiss you " postanowiłem zadziałać. Zszedłem ze sceny, po czym chwyciłem ją i wciągnąłem na scenę. Kiedy Hazza śpiewał " And let me kiss you " pocałowałem ją na oczach wszystkich.



piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 7

Veronica

Rano obudził mnie budzik o 6:30, gdyż próbę z chłopakami mamy na 8:00. Wstałam, podeszłam do szafy, wzięłam ubrania i poszłam się odświeżyć do łazienki. Tam ubrałam jakieś leginsy, bluzkę i do tego trampki. Kiedy byłam już wyszykowana udałam się do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Tam była już Susanne, która robiła kawę. Ubrała się podobnie do mnie. 
- Hej !
- Cześć ! Chcesz kawy ? - zapytała.
- Tak, poproszę - odpowiedziałam, po czym zrobiłam nam kanapki i położyłam je na stole, przy którym chwilę później usiadłyśmy. Gdy zjadłyśmy była 7:12. Postanowiłyśmy, że wyjdziemy wcześniej i pójdziemy spacerkiem. Tak jak ustaliłyśmy tak zrobiłyśmy i już po 30 minutach byłyśmy na miejscu. Chłopaków jeszcze nie było, ale weszłyśmy do środka.

Niall

Obudziłem się dziwnie wyspany jak nigdy. To dziwne. Spojrzałem na zegarek.
- Co do cholery ? Jak to 7:53 ? - krzyknąłem i jak oparzony wyskoczyłem z łóżka. Pobiegłem sprawdzić czy chłopacy tez jeszcze śpią. Okazało się, że wszyscy słodko spali, więc musiałem ich pobudzić.  Po czym szybko wróciłem do swojego pokoju, wziąłem pierwsze lepsze ciuchy i ubrałem się. Później zbiegłem jak najszybciej po schodach na dół. Na korytarzu spotkałem już Liama, Louisa i Zayna. Była już 8:04.
- Dlaczego budziki nie zadzwoniły? - zapytał wściekły Liam.
- Nie wiem, ale wiem na pewno, że się spóźnimy - odrzekł Zayn.
- A gdzie Styles? - zapytałem.
- Wiesz jak to on - odpowiedział Lou przewracając oczami. Po chwili i Harry znalazł się na dole. Szybko wyszliśmy z naszego domu i wsiedliśmy do samochodu. Oczywiście nie obyło się bez stania w korkach. Jak zwykle to nasz szczęście. Na miejsce dotarliśmy z czterdziestopięciominutowym spóźnieniem.
- Gdzie wy byliście ? - zapytała wściekła menadżerka.
- No, bo budziki się nie uruchomiły i zaspaliśmy - odparł Daddy ( od aut. Daddy - Liam ).
- No dobra, a teraz wio do garderoby, bo tam czekają na was Susanne i Veronica.
- Ok - odparliśmy i poszliśmy w wyznaczone miejsce. Dziewczyny były porządnie wkurzone. Od razu zaczęły się na nas wydzierać, ale po chwili im przeszło i znów były miłe. Przebraliśmy się w wygodne ciuchy i poszliśmy na scenę. Już jutro mamy swój koncert tu na O2 Arenie w Londynie.

Liam


Nasz choreograf czekał już na nas. Trochę był zdenerwowany, ale po kilku minutach już mu przeszło. Próbowaliśmy powtarzać wszystkie jego ruchy, ale nie za bardzo nam to wychodziło. Pewnie przez to, że się strasznie wygłupialiśmy. Niall zaczął dziwnie chodzić i mówił:

- Patrzcie to ja wasza ukochana modelka !
Ja nie mogę z niego, wszyscy wybuchaliśmy śmiechem, a Jorge (choreograf) nie mógł nas uspokoić. W końcu zawołali dziewczyny.
- Niall do mnie tu proszę ! - wrzasnęła Susanne. Blondyn w szybkości światła stanął przed nią na baczność. 
- Chłopaki proszę was spróbujcie chociaż na chwilę się ogarnąć, a jak nie to nie pójdziemy do wesołego miasteczka - odparła spokojnie Vera.
- A będzie jedzenie ? - zapytał całkiem poważnie Niall.
- Tak Niall, będzie, bo później odwiedzimy Nandos.
- Jupi - krzyknął uradowany chłopak.
- Dobra, ona ma rację ogarnijmy się na chwilę - rzuciłem. Potem od nowa zaczęliśmy ćwiczyć to co przed chwilą. Teraz już szło nam lepiej. Po około trzech godzinach męczenia się z choreografią udaliśmy się za scenę i tam nam wszystko wytłumaczyli kiedy, co jak, gdzie każdy wychodzi, staje itp. Potem mieliśmy przymiarki w garderobie. Oczywiście jak Alex robiła zdjęcia Harry'emu on się wydurniał i robił różne pozy, a my z chłopakami i dziewczynami wybuchaliśmy ciągle śmiechem. 






Zayn

Po kilku godzinach spędzonych na próbach itp. w końcu wyszliśmy z O2 Areny. Tak jak Sus i Vera obiecały udaliśmy się najpierw do Nandos, bo wszyscy byliśmy głodni, a już nie wspomnę o Niall'u, a później do wesołego miasteczka. Tam było na prawdę zabawnie. Kiedy dotarliśmy na miejsce...



Rozdział 6

Harry

Kiedy się odwróciłem zobaczyłem ją stojącą tyłem do mnie. Miała na sobie tylko seksowną czarno-turkusową bieliznę z koronką. Byłem bardzo ciekawy kiedy zdążyła ściągnąć sukienkę i dlaczego to zrobiła. Gdy zbliżałem się po cichu coraz bliżej schyliła się po coś. Aww... Ten jej tyłeczek. Chętnie bym ją teraz... Nie! Styles , opanuj się ! Przecież ty jej w ogóle praktycznie nie znasz ! Znów się wyprostowała, a ja odruchowo cofnąłem się do tyłu. Teraz założyła na siebie krótkie spodenki, koszule i trampki. Przyznam, że tez wyglądałam bosko.
- Harry ! Hallo? Słuchasz mnie?
- Yyy... Tak.
- Ta... Dobra, a tak poza tym to po pierwsze dlaczego się tak na mnie gapisz i po drugie czemu nas tu zamknęli?
- Ja wcale się na ciebie nie gapie i nie wiem dlaczego to zrobili. Pewnie to kolejny wybryk Lou. 
- Super - powiedziała cicho do siebie.
- A tak w ogóle to jak się czujesz?
- Już lepiej - stwierdziła. 



Zayn


Louis miał niezły plan. Tym bardziej, że od wczoraj Harry gada tylko w kółko o Sus i o tym jaka to ona jest piękna, urocza i blabla. Normalnie rzygam tęczą jak to słyszę. No coś, ale to Styles tego nie zrozumiesz. Postanowiliśmy przetrzymać ich tam jakieś dwie trzy godzinki, a sami wyszliśmy na miasto. Oczywiście przed domem dziewczyn stało dużo paparazzich, ale nasz ochroniarz pomógł nam bezpiecznie przejść do samochodu. Pojechaliśmy nim do kina. Wybraliśmy jakąś komedie, po czym kupiliśmy popcorn. Veronica chciała uwiecznić tę chwilę, więc zrobiła nam zdjęcie. Niall jak to Niall zanim weszliśmy na salę zaczął jeść. Pewnie później w trakcie filmu będziemy musieli oddać mu swoje. Kilkanaście minut później siedzieliśmy już na swoich miejscach. Film był zabawny, bo co chwilę ktoś wybuchał śmiechem. 


Tymczasem - Susanne


Zabije ich wszystkich normalnie jak tylko nas wypuszczą. Co oni sobie myślą ? Grr... W dodatku gdzieś sobie poszli i zostawili nas zamkniętych w moim pokoju. Albo mi się wydaje, ale oni chcą nas zeswatać. Przynajmniej mamy telewizor w pokoju i jakoś spędzimy ten czas. Mija już druga godzina a ich nadal nie ma.
- Do cholery gdzie oni są - powtarzałam to co pięć minut w złości.
- Sus, uspokój się, zaraz może wrócą - uspokajał mnie Hazza.
- No właśnie MOŻE - rzekłam dając akcent na ostatnie słowo. Kilka minut później usłyszałam otwierające się drzwi od domu.
- No nareszcie przyszli - rzuciłam i podbiegłam do drzwi od mojego pokoju. Zaczęłam walić pięściami i krzyczałam żeby nas w końcu wypuścili. W końcu się doczekałam. W pokoju stanął Louis. Zaraz dam mu popalić.
- No i jak się integrowało, co ? Hmm? - powiedział unosząc śmiesznie brwi.
- Mam ci powiedzieć jak ? Kuźwa co ty sobie wyobrażasz zamykając nas? - krzyczałam na bruneta, a loczek tylko się śmiał.
- A ciebie co tak bawi ? - zapytałam go.
- Nic, nic.
- Dobra, nie ważne, a wracając do ciebie to masz przekichane - odparłam i zaczęłam gonić Lou po całym domu. Jak dobrze, że tańczę przynajmniej szybko biegam. On chyba się tego nie spodziewał, gdyż biegł bardzo wolno. Po chwili już go miałam. Nie przewidziałam jednego - był ode mnie wiele silniejszy. Od razu wziął mnie na ręce i rzucił na kanapę, po czym usiadł na mnie rozkrokiem i zaczął łaskotać. 
- Hahah. Louis. Hahaha. Przestań. Hahaha. W tej. Hahaha. Chwili. Hahaha. - wydzierałam się, próbując wydostać się z jego uścisku. Całej tej sytuacji przyglądała się moja przyjaciółka i pozostali chłopacy, w tym Harry, który najwidoczniej przed chwilą przyszedł. Kilkanaście minut później zostałam uwolniona. 
- Lou, ja się odwdzięczę zobaczysz !
- Hahaha... Już się boję - zaśmiał się. Później chłopacy byli jeszcze trochę u nas, po czym pożegnali się i wyszli. Po jutrze mają koncert, więc jutro z samego rana razem z Veronicą musimy stawić się na ich próbie. W końcu jesteśmy ich asystentkami. 
Ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci. 

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 5

Susanne

Rano obudziłam się w sukience i to w dodatku ze strasznym bólem głowy. Najlepsze jest to, że nic z wczoraj nie pamiętam. Sukienka ? Ból głowy ? Impreza ? No tak przecież wczoraj razem z Verą miałyśmy spotkanie z chłopakami i chyba zbytnio zaszalałyśmy. 
- Ała, moja głowa - zajęczałam, kiedy podjęłam próbę wstania z łóżka. Niestety nie udało się. Nagle ktoś nadusił klamkę od mojego pokoju. Była to moja przyjaciółka, po której wcale nie było widać, że wczoraj coś piła.
- Pora wstawać śpiochu ! - krzyknęła.
- Ała, weź tak nie krzycz, bo głowa mnie boli - rzekłam i schowałam głowę pod poduszką.
- No oki. Aż tak źle? Ja tam wcale nie mam kaca. Czuję się świetnie. A tak poza tym to zrobiłam ci śniadanie, proszę - powiedziała i postawiła na szafce nocnej obok mojego łóżka tacę, a na niej stertę naleśników. Od razu zakręciło mi się coś w brzuchu.
- Nie dobrze mi - powiedziałam szybko, po czym wstałam i przykrywając buzię ręką pobiegłam jak strzała do łazienki. Ledwo co tam dotarłam zaczęłam wymiotować. Veronica przybiegła za mną i stwierdziła, że mi przejdzie, bo to normalne jak ma się kaca. Dała mi tylko jakąś tabletkę przeciw bólową. Mimo, że głowa przestała mnie już boleć nadal gdy tylko spojrzałam na jedzenie szłam do łazienki. Chyba spędzę tu cały dzisiejszy dzień - pomyślałam i znów zwymiotowałam.

Veronica

Susanne źle znosi picie. Ja odziwo dobrze się czuję. Trochę martwię się o nią, bo już od dwóch godzin "przytula kibel" . Właśnie oglądałam mój ulubiony serial, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam ciekawa kto to. Kiedy otworzyłam bardzo się zdziwiłam.
- Co wy tu robicie ?
- Ciebie tez miło widzieć - powiedział Lou.
- Sorki. Hej - poprawiłam się. - Wchodźcie.
- A gdzie Susanne ? - zapytał Hazza.
- Eee... Ona ma strasznego kaca i od dwóch godzin nie wychodzi z łazienki.
Chłopacy nie przejmując się tym zbytnio, no może oprócz Harrego usiedli na kanapie.
- Chcecie coś do picia, jedzenia ? - zapytałam.
- Ja jestem głodny - odparł Niall. Mogłam się domyślić, że tak powie.
- No to chodź mi pomożesz coś przygotować. A wy rozgośćcie się trochę.
- Ok - odpowiedzieli wszyscy. Po czym razem z Niallerem udaliśmy się do kuchni. Skoro była jeszcze pora śniadaniowa, bo jest godzina 11:04 przygotowaliśmy stos kanapek. Chwilę później wszyscy się nimi zajadali, a w szczególności nasz blondasek, który chyba wciągał już 7 kanapkę. Dopiero teraz zauważyłam, że kogoś brakuje.
- A gdzie Harry ? - zapytałam się chłopaków.
- Poszedł zobaczyć co z Sus - odpowiedział Zayn.
- Aha.
- Wiecie co mam pewien pomysł - oznajmił Lou z porozumiewawczym uśmieszkiem. Potem opowiedział nam wszystko co i jak. Zgodziliśmy się na to.

Tymczasem - Harry

Martwiłem się o Susanne. Postanowiłem jej poszukać. Niestety nie wiedziałem, które drzwi prowadzą do łazienki. Postanowiłem otworzyć pierwsze lepsze. To co tam zobaczyłem bardzo mnie zdziwiło. Wszędzie wisiały nasze plakaty ( czyt. prawie same plakaty Hazzy ). Momentalnie wybuchłem śmiechem, gdyż jedna z szuflad w komodzie była otwarta, a z niej wystawała seksowna bielizna. Bardzo byłem ciekaw do której z dziewczyn należy ten pokój. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi do tego pomieszczenia. Była to Sus. Miała podkrążone oczy, roztargane włosy i w ogóle, ale i tak wyglądała pięknie.
- Co ty tu robisz ? - zapytała zdenerwowana.
- Yyy... Ja... No... Zwiedzam.
- Zwieedzasz?
- Tak.
- Ale cb tu nie powinno być ! - zaczęła krzyczeć, a ja tylko się zaśmiałem pod nosem.
- A tak w ogóle to super plakaty.
- Co?! A...Yyy...Co?! Ej... - zaczęła się plątać. Już miałem coś powiedzieć, kiedy nagle usłyszałem jak ktoś przeklucza zamek w drzwiach i śmiech chłopaków wraz z Veronicą.
- Ej ! Czemu nas zamknęliście - zacząłem krzyczeć, a Sus chyba nie załapała jeszcze całej sytuacji, bo gapiła się na mnie jak na wariata.
- Bo tak. Hahahhaha... - zaśmiał się Lou i dodał: 
- Musicie się bardziej zintegrować. Hahaha...
- Jak stąd wyjdę to nie żyjesz - krzyknąłem i walnąłem pięściami w drzwi. Usłyszałem tylko jego śmiech, a później ciszę. Kiedy odwróciłem się...






wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 4

Przed klubem

Liam

 Stoimy przed klubem z chłopakami i czekamy na dziewczyny. Oczywiście nie obyło się bez fanek. Zrobiliśmy sobie z nimi parę zdjęć i daliśmy autografy i sobie poszły. Właśnie rozmawiałem z Niall'em, kiedy usłyszałem otwierające się drzwi od samochodu. Szybko obróciłem głowę i ujrzałem ją.


Miała na sobie piękną niebieską sukienkę i skórzaną kurtkę. Jej śliczne, błyszczące włosy powiewały na wietrze.
- WOW - powiedziałem i słyszałem jak Harry mówi to samo, kiedy Susanne wysiadła z auta. Gdy dziewczyny podeszły już do nas ja stałem jak głupi z otwartą buzią. Nagle poczułem jak ktoś wali mnie łokciem w brzuch. Od razu się ogarnąłem.
- Cześć dziewczyny ! - rzucił Harry szczerze uśmiechając się do Sus.
- Hej ! - przywitały się.
- To co idziemy ? - zapytał Zayn.
- Jasne - powiedzieli wszyscy, po czym weszliśmy do lokalu. Cały czas nie mogłem oderwać wzroku od Veronicy. Ona jest taka śliczna i piękna.



Louis

Kiedy weszliśmy do środka usiedliśmy przy jednym ze stolików i zamówiliśmy drinki. Postanowiłem rozluźnić trochę atmosferę, która była dość napięta, więc postanowiłem pozadawać trochę pytań dziewczyną.
- A więc Susanne, czym się interesujesz?
- Hmm... Uwielbiam tańczyć, ale oprócz tego trochę śpiewam, ale nie tak publicznie czy coś.
- Śpiewasz ? A zaśpiewasz nam coś? - poprosił Horan.
- Nie na prawdę, nie chcę, bo nie mam głosu. Ja sobie tylko tak podśpiewuje w wolnej chwili - szybko rzuciła.
- No dobra, niech ci będzie. Wiedz jednak, że kiedyś zaśpiewasz - zaśmiałem się.- A ty Veronica czym się interesujesz?
- Kiedyś pływałam, ale musiałam to przerwać - od razu zauważyłem smutek na jej twarzy lecz po chwili znów pojawił się tam uśmiech. - No, ale to przeszłość. Teraz dużo fotografuję. 
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym kelnerka przyniosła nam nasze zamówienie. Kiedy byliśmy już po około trzech drinkach postanowiłem zaryzykować i ukląkłem przed brązowooką.
- Susanne, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną ? - zapytałem.
- Jasne - odpowiedziała i poszliśmy na parkiet.

Veronica

Kiedy Lou uklęknął przed Sus myślałam, że padnę ze śmiechu. Chłopacy tez już ledwo wytrzymywali. Kiedy już poszli na parkiet wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Po chwili poczułam rękę Liam'a na mojej dłoni i już kilka minut później tańczyliśmy w rytm muzyki. 

Godzinę później

Postanowiliśmy opuścić lokal i przejść się trochę, gdyż czułam, że więcej nie mogę już pić. Razem z chłopakami, którzy byli chyba bardziej pijani ode mnie i od mojej przyjaciółki ruszyliśmy w stronę pobliskiego parku. Kiedy doszliśmy do fontanny Niall i Lou zaczęli się wydurniać. Biegali dookoła zbiornika i krzyczeli różne nie stworzone rzeczy. Ja razem z Harrym, Zayn'em, Liam'em i Sus usiadłam na ławce. Tego wieczoru dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Chłopacy są na prawdę w porządku. Nagle usłyszałam głos Tomlinson'a.
- Ratunku ! Ten Irlandczyk mnie gwałci ! Aaa ! - po czym było słychać charakterystyczny plus wody. Ciekawa tego co robią wstałam z ławki i pobiegłam w stronę fontanny. 
- Hahaha - zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam chłopaków pływających w wodzie. Postanowiłam im pomóc i wyciągnęłam rękę do Horan'a, który bezczelnie pociągnął mnie do wody.
- Ejjj !!! Ja się tak nie bawię !
- Hahahaha - śmiali się w niebo głosy. Chwilę później dołączyli do nas też pozostali, tak samo rozbawieni tą sytuacją.
- Haha bardzo śmieszne - powiedziałam sarkastycznie i udałam focha.
- Oj nie obrażaj się na nas - powiedział Lou i Niall, po czym mnie przytulili i pocałowali w policzek. I jak tu się na nich gniewać.
- No dobra niech wam będzie.
Kilkanaście minut później razem z Sus pożegnałyśmy się z chłopakami i zamówiłyśmy taksówkę. To był na prawdę udany wypad.

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 3

Następnego dnia

Niall

Dzisiaj mamy spotkanie z dziewczynami. Wszyscy nie możemy już się doczekać, aby bardziej je poznać. Oni nie są takie jak te inne dziewczyny, które piszczą i mdleją na nasz widok. Są na prawdę super i świetnie się z nimi rozmawia. Umówiliśmy się, że spotkamy się o 19:30 pod pewnym klubem, do którego uwielbiamy chodzić. Aktualnie jest 10:00 i razem z chłopakami jesteśmy w studiu, aby nagrać nasz nowy kawałek. 
- Harry, może walnąć cię w tyłek, żebyś wyciągał mocniejsze tony ? - zapytał Zayn.
- Nie dzięki. Obejdzie się bez tego - odpowiedział na poważnie loczek, a ja razem z Lou i Liam'em turlaliśmy się po podłodze ze śmiechu.

W tym samym czasie

Veronica

- Sus, pośpiesz się! Nie mamy za dużo czasu, a musimy iść jeszcze na zakupy - krzyczałam przez drzwi od łazienki do przyjaciółki, która siedziała już tam z dobre dwie godziny.
- Już, sekundka jeszcze - odpowiedziała. Tsa... U niej sekundka to cała wieczność, a przecież musimy jeszcze kupić sobie sukienki na dzisiejszy wieczór. Po kilku minutach w końcu stamtąd wyszła.
- No w końcu - rzekłam. - Chodźmy.
- Ok, tylko wezmę torebkę i możemy wychodzić.
Kilkanaście minut później byłyśmy już w naszym ulubionym sklepie. Od razu zaczęłam gorączkowo przeszukiwać każdy wieszak i półkę, aż w końcu znalazłam to czego szukałam. Poszłam przymierzyć swoją zdobycz. Pasowała idealnie. Moja przyjaciółka także znalazła to czego szukała. Kiedy miałyśmy kupioną już główną część naszego stroju poszłyśmy do sklepu obuwniczego oraz do paru innych. Po trzech godzinach maiłyśmy już wszystko zakupione. Była pora obiadowa, więc udałyśmy się do pobliskiej restauracji, żeby coś przekąsić.

Kilka godzin później - apartament One Direction

Zayn

- Liam co ty tak się stroisz, co ? - zapytałem uśmiechając się do niego porozumiewawczo, a za razem z rozbawieniem.
- Ja ? Ja się przecież nie stroję. Wydaje ci się - odpowiedział zakłopotanie.
- Dobra niech ci już będzie, ale ja wiem lepiej - rzekłem i wytknąłem mu język. Po czym wyszedłem z pokoju, chodząc do salonu, w którym znajdował się Harry. Przeglądał się w lustrze i sprawdzał jak wygląda.
- Ej Zayn, chodź tu i powiedz, czy włosy mam zrobić tak czy tak ? - zapytał, a ja się tylko zaśmiałem i wyszedłem nic nie mówiąc do kuchni. Był tam Niall, jak zwykle coś jedzący.
- Niall, ty też zauważyłeś, że chłopakom odbija ? 
- Oj tak, to chyba przez te dziewczyny. Hahah... Ach ta miłość - zaśmiał się po nosem i wrócił do poprzedniej czynności.

Susanne

Trochę się denerwuję przed tym wyjściem, a za razem nie mogę się już doczekać. Ubrałam się w sukienkę, która dzisiaj kupiłam oraz dobrałam do tego dodatki. Mam nadzieję, że chłopakom się spodoba. No dobra, mam nadzieję, że spodoba się Harry'emu. Tak. On mi się bardzo i to bardzo podoba. Jest taki uroczy i te jego dołeczki, te loki. Ach... Dobra muszę się trochę ogarnąć.
- Susanne, nie widziałaś może mojej szczotki ? - zapytała się mnie Vera, która właśnie weszła do mojego pokoju.
- Ostatnim razem widziałam ją w łazience w koszyku.
- Dzięki - rzuciła i szybko wybiegła. Widać, że nie tylko ja się stresuję. Chwilę później znów przyszła, gdyż chciała, abym zapięła jej kołnierzyk w formie łańcuszka. Ona miała na sobie niebieską sukienkę, czarne koturny, skórzaną kurtkę oraz kilka dodatków. Kiedy obie byłyśmy już gotowe zamówiłyśmy taksówkę, która zawiozła nas w wyznaczone przez chłopaków wcześniej miejsce.

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 2

Tymczasem - Londyn

Susanne

Razem z moją przyjaciółką siedzimy sobie w kawiarni i rozmawiamy. Do Londynu wyprowadziłyśmy się jakieś cztery miesiące temu i obecnie szukamy jakiejś stałej pracy. Tak, mimo, że mamy po 19 lat chcemy już pracować.
- I jak tam są tam jakieś ciekawe ogłoszenia? - zapytałam się Very.
- Niestety, nie ma.
- No trudno, spróbujemy jutro. Może chodźmy się przejść ?- zapytałam.
- Ok. I tak nie mamy nic do roboty - powiedziała, po czym zapłaciłyśmy za kawę i wyszłyśmy z lokalu. Chodziłyśmy ulicami Londynu przyglądając się różnym osobom. Było w nich tyle życia. Jedna dziewczynka tańczyła w około drzew, śmiała się. Pewien pan razem ze swoją żoną siedzieli wtuleni w siebie na kocu piknikowym, inni też robili przeróżne rzeczy. Tylko my byłyśmy trochę przygnębione faktem, że nie możemy znaleźć pracy. Nagle usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
- Sus, patrz, jakiś zespół muzyczny szuka asystentki. 
- Jejku, widać, że dzisiaj jednak szczęście nam dopisuje. Kiedy on ma się odbyć ?
- Dzisiaj o 17:30.
- To super, mamy jeszcze trochę czasu. Chodźmy do domu musimy się przygotować i ubrać w coś odpowiedniejszego - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Po czym ruszyłyśmy w stronę naszego mieszkania.

One Direction 

Zayn

Nasz menadżer porozwieszał już ogłoszenia o castingu na asystentkę. Mam nadzieję, że znajdziemy jakąś porządną osobę. Całe szczęście wpadliśmy na pomysł, żeby zachować naszą anonimowość, więc fanki się nie zbiegną i nie będzie zbytniego zamieszania.
- To co gotowi na casting ? - zapytał się Liam.
- Tak, tylko zjadłbym coś jeszcze przed nim - powiedział Niall. On zawsze jest głodny. 
- Hahaha Niall. Kiedy ty w końcu przestaniesz jeść? - zapytałem.
- Nigdy - odparł z poważną miną, a później wybuchł śmiechem.
- Dobra, to po drodze wpadniemy jeszcze do McDonalda i sobie coś kupisz, a teraz jedziemy po się spóźnimy - oznajmił Harry.
- Ok - powiedzieliśmy równocześnie i poszliśmy do naszego samochodu z przyciemnionymi szybami.

Veronica

Los jednak dał nam szansę i może w końcu znajdziemy pracę. Czekamy teraz przed budynkiem, w którym ma się odbyć rekrutacja. Susanne ubrała się tak, a ja tak . Kilkanaście minut później siedziałyśmy w poczekalni. Kiedy nas zawołano weszłyśmy nieśmiało do wskazanego pokoju. Za biurkiem siedziało pięciu chłopaków mniej więcej w naszym wieku oraz jakaś dziewczyna wyglądająca na 30 lat.
- Cześć ! - powiedział ładny chłopak w blond włosach ułożonych do góry.
- Dzień Dobry - przywitałyśmy się.
- Nazywam się Liam, a to jest Harry, Louis, Niall i Zayn - ten sam, co nas przywitał przedstawił nam kolejno wszystkich chłopaków. 
- A to nasza menadżerka Ana - wtrącił chyba Harry.
- A więc usiądźcie - tym razem zaczęła menadżerka. - My zadamy wam parę pytań, a później wy opowiecie nam coś o sobie. Dobrze?
- Jasne - odpowiedziałyśmy równocześnie, po czym Ana zaczęła zadawać na przeróżne pytania typu : Dlaczego chcemy podjąć się tej pracy? Gdzie wcześniej pracowałyśmy itp. Nagle zadzwonił jej telefon i musiała gdzieś pilnie wyjść, a my zostałyśmy z samymi chłopakami. Z tego co zauważyłam to Susanne cały czas spogląda na bruneta w kręconych włosach. Chyba jej się spodobał, a ona jemu.

Louis

 - Te dziewczyny są idealne żeby zostać naszymi asystentkami - powiedziałem po cichu do chłopaków, a oni przyznali mi rację. Kiedy nasza menadżerka wyszła zaczęliśmy z nimi normalnie rozmawiać.
- A więc jak się nazywacie ? - zapytał je Niall.
- Ja jestem Susanne Cantante - odpowiedziała blondynka z brązowymi oczami.
- Masz taką samą dziurę na kolanie jak Harry - zauważył Zayn. Nasz przyjaciel trochę się zarumienił, tak samo jak Susanne.
- A ja Veronica Johnson - tym razem odpowiedziała blondynka z zielonymi oczami. Kiedy to powiedziała Liam uśmiechnął się do niej szczerze. Chyba wpadła mu w oko. Później jeszcze dziewczyny opowiedziały nam dużo o sobie. Kiedy wróciła nasza menadżerka oznajmiła, że Susanne i Veronica zostaną naszymi asystentkami. Bardzo się ucieszyliśmy, z resztą dziewczyny też. Postanowiliśmy, że jutro gdzieś wszyscy razem wyjdziemy, żeby móc się lepiej poznać. W końcu będziemy razem pracować.

____________________________

Rozdzialik 2 :)
Mam nadzieję, że się podoba :)
Proszę o komentowanie.
~V.P.~





piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 1

Harry

- Chłopaki za minutę wchodzicie na scenę - to zdanie słyszymy praktycznie dzień w dzień. Szczególnie teraz jak jesteśmy w trasie. Codziennie nowy kraj, nowe miasto oraz fani, którzy są nam bardzo bliscy. Dają nam dużą siłę. Gdyby nie oni nie istnielibyśmy i pewnie teraz nadal pracowałbym w piekarni. Dzisiaj mamy nasz ostatni koncert i wracamy do domu. Stoimy teraz wszyscy razem pod sceną, żeby później "wyskoczyć" z podłogi na nią.
- To chłopaki na trzy - powiedział Niall i wszyscy połączyliśmy swoje dłonie. - Raz, dwa, trzy... Do dzieła! - krzyknęliśmy, po czym każdy z nas udał się w wyznaczone miejsce i już kilka sekund później staliśmy przed tysiącami fanów. Śpiewaliśmy wiele piosnek. Tak jak zwykle nie obyło się bez żartów, zabaw, śmiania etc. Robiliśmy sobie różne dowcipy : rzucaliśmy się ciastem i laliśmy wodą. Nawet jak śpiewałem swoją część piosenki "What Makes You Beautiful " Liam ściągnął mi spodnie. To musiało wyglądać zabawnie. 

około 2 godziny później

Liam

Koncert dobiegł końca. Było cudownie tak jak zawsze. Fani na całym świcie są świetni. Dają nam coraz więcej energii do dalszego działania. Już jutro o 6.00 rano wracamy do Londynu na promocję naszej nowej płyty. Poza tym musimy poszukać sobie jeszcze nową asystentkę, gdyż Sara idzie na roczne zwolnienie lekarskie. Teraz jesteśmy już w naszym pokoju hotelowym i Louis razem z Harrym próbują coś ugotować.
- Harry to tak nie ma być. Oddaj mi tą miskę - słychać głos Lou.
- Ale to tak ma być, nie znasz się - tym razem Harry. Coś mi się wydaje, że sobie trochę poczekamy. 
- Ej chłopaki może wam pomóc ? - krzyknąłem.
- Nieee, ała Lou przestań - odpowiedział Hazza krzycząc.
- No skoro nie to nie. Niall co tam brzdąkasz ?
- Eee takie tam. Może coś zaśpiewamy?
- Ok. Zayn śpiewasz z nami?
- Jasne. To może Little Things ?
- Ok - odpowiedzieliśmy z Niallerem i zaczęliśmy. Kiedy skończyliśmy z kuchni wyłonił się Larry w śmiesznych strojach kucharzy. Razem z chłopakami wybuchliśmy śmiechem, a oni się dziwnie na nas patrzyli.
- Ej, bo się obrażę - powiedział Harry i zrobił tą swoją minę, a później popatrzył się na Lou i sam zaczął się śmiać. Chwilę potem już wszyscy się śmialiśmy. Kiedy się uspokoliliśmy zjedliśmy to co przygotowali chłopacy. Było na prawdę smaczne. Po posiłku włączyliśmy jakiś film. Gdy byliśmy już zmęczenie położyliśmy się spać. Za jakieś 5 godzin mamy pobudkę.

Następnego dnia

Niall

Rano obudził mnie budzik. Kiedy wstałem zauważyłem, że Liam i Louis już nie śpiąc. Postanowiliśmy zrobić pobudkę Harremu i Zaynowi. Tak słodko spali.


 






- To ja pójdę po zimną wodę, a ty Niall weź gitarę, a ja wezmę jakieś puszki - powiedział Lou. Pięć minut później byliśmy już spowrotem przy łóżku Zayna i Hazzy. Zaczęliśmy bębnić, głośno śpiewać, a Lou wylał na nich wiadro zimnej wody.
- AAAA!!! -krzyknęli nasi przyjaciele i szybko wyskoczyli z łóżka.
- Hahahahahahahaha...
- To wcale nie jest śmieszne - powiedzieli obaj.
- Nie chcieliście wstać po dobremu, to musieliśmy zadziałać inaczej - wytłumaczyłem im. Potem spakowaliśmy się, ubraliśmy i wyszliśmy z hotelu. Wsiedliśmy do samochodu, który zawiózł nas na lotnisko i polecieliśmy w końcu do domu.

____________________________

Rozdział pierwszy :) 
Jeśli czytacie to komentujcie proszę :)
~V.P~