Diana jest naprawdę świetną dziewczyną. Nie dość, że inteligentna, to jeszcze śliczna. Ma słodki amerykański akcent, gdyż od urodzenia mieszkała w USA. Dopiero dwa lata temu postanowiła spełnić swoje marzenia i wyprowadziła się do Anglii. Z rodzicami nadal utrzymuje dobry kontakt.
Odwozimy teraz Dianę do jej domu, gdyż mieszka niedaleko nas. Kilka minut później byliśmy już na miejscu. Wysiadłem razem z nią, a reszcie kazałem już jechać. Chwilę upierali się, że zaczekają na mnie, ale w końcu udało mi się ich przekonać. Powiedziałem im, że jak się przejdę to trochę wytrzeźwieję. Chociaż nie byłem bardzo pijany, tak jak na przykład Hazza. Krótko mówiąc chłopak zalał się w trzy dupy. Ja za to wypiłem może 2-3 drinki.
Odprowadziłem dziewczynę Dianę do drzwi, które chwilę później otworzyła kluczami, znalezionymi w torebce.
- To... - powiedzieliśmy równocześnie.
- To może ja już pójdę - odparła dziewczyna, lekko zarumieniona.
- To cześć - powiedziałem, całując ją w policzek. Po czym odwróciłem się i już miałem ruszyć w stronę swojego domu, kiedy usłyszałem jej głos:
- Zayn?
- Tak ? - zapytałem, odwracając się w jej stronę.
- Dziękuję za wieczór - odparła i złączyła nasze wargi w krótkim pocałunku. Zaskoczyła mnie. Gdy oderwała się ode mnie, spojrzała na mnie, rumieniąc się i zniknęła za drzwiami.
- Ja też dziękuję - powiedziałem sam do siebie, uśmiechając się i dotykając palcem wskazującym swoich ust. Chwilę tam tak stałem. Po czym ruszyłem w stronę naszego domu.
Następnego dnia
Veronica
Siedzę teraz z Liam'em, Viky i Niall'em w kuchni i ledwo żyję, po wczorajszym after party. Całe szczęście, że Louis umie zrobić ten cudowny napój na kaca. Niestety muszę sobie jeszcze chwilę na niego poczekać, gdyż brunet aktualnie bierze prysznic.
- Czy on nie może się pospieszyć? - zapytałam, łapiąc się jednocześnie za skronie i zamykając oczy. Każdy dźwięk powodował, że coraz bardziej bolała mnie głowa. Nigdy więcej tyle nie wypiję - przyrzekłam sobie w myślach.
- Pić mi się chce - odparła po chwili Viky i wstała z krzesła, podchodząc do szafki, na której stały butelki z napojami.
- Jak byś mogła to przynieś mi też - wykrztusiłam z siebie.
- I mi - dodał blondyn.
- Czy ja wyglądam jak ktoś, kto biega po boisku wypełnionym spoconymi gośćmi i roznosi wodę ? - zapytała sarkastycznie dziewczyna.
- Proszę - poprosiłam. Ta przewróciła teatralnie oczami i podała mi butelkę. Po czym usiadła na swoim wcześniejszym miejscu.
- A mi? - zapytał smutny Niallerek.
- Ty kuzynku musisz sobie zasłużyć - odrzekła, na co ten zrobił smutną minę.
- Nie martw się podzielę się z tobą - powiedziałam do chłopaka i wypiłam dużego łyka. Po czym podałam wodę Niall'owi i wróciłam do poprzedniej pozycji.
Minuty dłużyły się niemiłosiernie, a bruneta nadal nie było.
- Wiecie co, to może ja po niego pójdę? - spytała po chwili Viky.
- Jakbyś mogła - powiedział Liam. Ja pokiwałam twierdząco głową i postanowiłam sama pójść się odświeżyć pod prysznicem. Może wtedy choć trochę poczuję się lepiej. Obie ruszyłyśmy w kierunku schodów, z których właśnie próbowała zejść Sus. Na nosie miała przeciwsłoneczne okulary, co świadczyło, że jej także przeszkadza światło. Nie ma to jak kac gigant - zaśmiałam się w myślach. Kiedy dziewczyna była już na ostatnim schodku, lekko się zachwiała. Już miała się przewrócić, gdy w ostatniej chwili pojawił się Hazza i złapał ją.
- Dzięki - powiedziała niezbyt wyraźnie.
- Zawsze do usług - odparł Harry, dumnie wypinając pierś do góry.
- No już tak się nie podniecaj, bo jeszcze ci się włosy wyprostują - rzuciła niebieskooka. Wybuchłam śmiechem, ale nie był to zbyt dobry pomysł, gdyż ogromny ból przeszył moją głowę.
- Widzę kacyk - rzucił Zayn, schodząc ze schodów i zaśmiał się.
- Boże nie wytrzymam - powiedziałam i z palcami przyłożonymi do skroni, wbiegłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, wzięłam czyste ubrania z szafy i udałam się do łazienki.
Tymczasem
Viky
Kiedy Veronica pobiegała na górę, ominęłam przyjaciół i sama udałam się na piętro. Po czym odnalazłam odpowiednie drzwi i zapukałam. Nie słysząc odpowiedzi, weszłam do środka. W pokoju panował istny bałagan. Wszędzie walały się jakieś rzeczy. Na łóżku leżało pełno zgniecionych koszulek, za to na podłodze można było znaleźć przeróżne papierki, butelki i ciuchy. Usłyszałam wodę tryskającą spod prysznica, co oznacza, że Lou nadal jest w łazience. Dosłownie sekundę później ktoś wyłączył natrysk. Drzwi otworzyły się, a w nich stanął ociekający wodą brunet w samym ręczniku, owiniętym w pasie. Kiedy mnie zobaczył zrobił wielkie oczy, ale po chwili uśmiechnął się szyderczo.
- Co, stęskniłaś się już za taką zajebistą osobą, jak ja? - zaśmiał się. Wykorzystałam chwilę jego nie uwagi i rzuciłam w niego poduszką, która leżała pod moimi nogami.
- Mógłbyś w końcu się ogarnąć i ruszyć swoje cztery litery na dół? - wydarłam się na niego i wściekła wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami. Nie wiem co mnie tak zdenerwowało, ale czułam oprócz tego coś jeszcze. Takie dziwne uczucie ciepła na sercu. Czy to może być? Nie. Absolutnie nie. Potrząsnęłam głową, aby pozbyć się tych wszystkich myśli i wróciłam do kuchni, gdzie siedzieli już prawie wszyscy. Nie było tylko Zayn'a i "pana zajebistego".
Już miałam wejść do środka, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Krzyknęłam " Ja otworzę" i ruszyłam w stronę wejścia. Zdziwiła mnie jej wizyta.
- Hej - przywitałam się.
- Cześć - odpowiedziała i zapytała Diana. - Jest może Zayn?
- Tak. Tylko nie wiem, czy już wstał, gdyż nie zszedł jeszcze na dół. Jeśli chcesz to możesz wejść i pójść sprawdzić - powiedziałam i uśmiechnęłam się ciepło. Dziewczyna wydaje się sympatyczna.
- Jasne - odparła. Przesunęłam się tak, aby mogła wkroczyć do środka, a sama zamknęłam drzwi. Brązowooka zdjęła swój płaszcz i powiesiła go na wieszaku. Obie udałyśmy się w stronę schodów.
- A więc tańczysz? - spytałam po drodze.
- Tak. Tańczę odkąd pamiętam. Moja mama była kiedyś zawodową tancerką, ale musiała przerwać swoją karierę, gdyż pojawiłam się ja. Czułam, że jestem jej coś winna, więc postanowiła brnąć jak najdalej i przy okazji spełniać swoje marzenia. Początkowo tańczyłam w różnych musicalach, później udało mi się dostać na staż i znalazłam się tutaj w Anglii. Teraz pracuję z różnymi gwiazdami i jeżdżę z nimi w trasy. Mówią, że Londyn to miasto spełniania marzeń i rzeczywiście jest to prawdą.
- Jej - tylko tyle mogłam z siebie wydusić. - Ty na prawdę kochasz tańczyć.
- Tak, taniec to moje życie - zaśmiała się.
Kiedy dotarłyśmy już pod odpowiednie drzwi, pożegnałam się z dziewczyną i wróciłam na dół do reszty. Całe szczęście Lou w końcu raczył się pojawić i zajął się robieniem tego słynnego "magicznego" napoju na kaca.
- Chcesz też ? - spytał się mnie brunet, gdy weszłam do pomieszczenia.
- Nie, dzięki. Jakoś się trzymam - odparłam i usiadłam koło Sus, która sączyła wodę z butelki. Momentalnie zrobiła się cała blada.
- Niedobrze mi - powiedziała i trzymając rękę na ustach, pobiegła do łazienki.
- Coś ty jej zrobił ? - wrzasnęłam na Lou.
- Ja nic. Spytaj się lepiej Hazzy - odpowiedział, wzruszając ramionami. Zrobiłam wielkie oczy i na dosłownie sekundę spojrzałam się na niego. Po czym pobiegłam razem z Veronicą za naszą przyjaciółką.
- Sus, otwórz drzwi, proszę - poprosiła Veru.
- Idźcie sobie !
- Sus, prosimy - nalegałam.
- Chcę być sama...
- Co się stało ? - zapytał Niall z troską.
- Właśnie nie wiem, nie chce nas wpuścić do środka - powiedziała zielonooka.
- Susanne, tutaj Niall, co się stało ?
- Ile mam powtarzać, że chcę zostać sama ! - krzyknęła przez łzy.
- Idźcie do reszty, ja z nią porozmawiam - odparła Veronica.
- Rzeczywiście, chyba tylko ty tutaj coś zdziałasz - poparłam ją, blondyn pokiwał twierdząco głową. Po czym poszliśmy z powrotem do kuchni.
Veronica
- Sus, otwórz mi, proszę. Jestem tu sama - błagałam przyjaciółkę. Chwilę później usłyszałam przekręcany zamek. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, zamykając je. Brunetka siedziała skulona z głową między nogami na podłodze koło wanny, płakała.
- Co się stało ? - spytałam z troską, przytulając ją do siebie.- Ja... - urwała, krztusząc się płaczem. Zauważyłam test ciążowy, leżący obok niej.
- Ciii, już dobrze. Nie płacz. Wszystko będzie dobrze - szeptałam jej do ucha pocieszające słówka, pocierając rękoma plecy dziewczyny.
- Nic nie będzie dobrze...
- Damy sobie radę, przecież masz jeszcze mnie, Viky, Niall'a i innych. Poza tym nic jeszcze nie jest pewne.
- Ale ja nie chcę mieć dziecka ! - krzyknęła. - Przynajmniej nie teraz...
- Cii... Uspokój się. Musisz być silna.
- Łatwo ci mówić... - powiedziała, pociągając nosem i wycierając ręką łzy.
- No już, wstawaj - powiedziałam i pomogłam jej stanąć na nogi. - A teraz uśmiechnij się.
Dziewczyna podniosła lekko kąciki swoich ust.
- No i to mi się podoba. A teraz trzeba cię przywrócić do porządku.
Przemyłam jej twarz wodą, gdyż tusz rozmazał się jej na całej twarzy i pomalowałam rzęsy na nowo. Po czym złapałam ją za ręce i kazałam popatrzeć na siebie.
- Będzie dobrze, rozumiesz?
- Tak...
_____________________________________
Mamy rozdział 24 :)
Trochę krótki, ale cóż.
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale nie miałam czasu, aby go napisać. Wiecie szkoła i te sprawy.
Kolejny rozdział nie wiem kiedy :)
SUPER :333 nie spodziewałam się :D genialne :33 czekam na następne :33
OdpowiedzUsuńdziękuję ;*
Usuńświetny ! ^^ niecierpliwie czekam na następny rozdział :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam !
http://i-am-a-dream-awake.blogspot.dk/
Dziękuję :*
Usuńbrak słów :) pokazałam go mojej mamie i teraz ona też go czyta :) masz talent :)
OdpowiedzUsuńhaha :D
Usuńpozdrów mamę ;*
Dziękuję wam bardzo ;*