Pół roku później
Veronica
Stoję teraz, ubrana w białą suknię, przed drzwiami, prowadzącymi do kościoła. Tak. Za chwilę biorę ślub z Niall'em. Od dzisiaj będę już panią Horan, a niedługo pojawi się mały Horanek. Tak. Jestem w ciąży. Dowiedzieliśmy się o tym całkiem przez przypadek, gdyż byłam na badaniach kontrolnych w szpitalu ( Nic mi nie było. Po prostu taka co roczna rutyna. ) i tak wyszło. Oboje bardzo się ucieszyliśmy na tą wieść.
Słyszę marsz weselny. To już czas. Momentalnie wrota otworzyły się, a głowy wszystkich skierowały się w moją stronę. Ogarnął mnie strach. Odważyłam się i zerknęłam w stronę ołtarza. Stał tam. Ubrany w garnitur. Nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnął się szeroko, dodając mi otuchy. Wzięłam głęboki wdech i wydech, po czym ruszyłam do przodu.
4 godziny wcześniej
- Pobudka - krzyknęła Viky na cały głos, gdy weszła do mojej sypialni.
- Ale tu jest tak wygodnie... - jęknęłam i schowałam głowę pod poduszkę.
- Chcesz przespać swój ślub ? - tym razem spytała Sus, siadając ostrożnie na krześle.
- No dalej wstawaj - krzyknęła Diana. Tak, zaprzyjaźniłyśmy się z nią. Odkąd jest z Zayn'em praktycznie cały czas ze sobą rozmawiamy i wszędzie chodzimy.
- Mamy tyle rzeczy do zrobienia, a tak mało czasu - westchnęły równocześnie.
- No dobra... Już wstaję...
- No to tak: ja zajmę się makijażem, Viky fryzurą, a Sus dobierze ci dodatki - powiedziała Diana, wymieniając wszystko po kolei.
- Idę wziąć prysznic - rzuciłam i ruszyłam w stronę łazienki.
- Łap to - odparła Susanne, rzucając w moją stronę białą, koronkową bieliznę. Była bardzo wyzywająca. Zrobiłam wielkie oczy.
- No co? Przyda się. Uwierz mi - zaśmiała się. Pokręciłam głową i wchodząc do pomieszczenia, zamknęłam za sobą drzwi. Zdjąwszy piżamę, weszłam do kabiny i zasunęłam jej drzwi. Chwilę potem poczułam na sobie orzeźwiające krople wody.
Kilkanaście minut później siedziałam na krześle, otoczona z każdej strony dziewczynami. Jedna zajmowała się make-up'em, druga robiła coś innego.
- Skończone - odparła Diana po godzinie pracy.
- Wyglądasz cudownie - powiedziała Sus, wycierając pojedynczą łzę, która zakręciła się w jej oku.
- Mogę już się zobaczyć ? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Nie... - rzekła stanowczo Viky i dodała, wymachując wieszakiem - Najpierw założysz sukienkę.
Na te słowa wszystkie pisnęły z zachwytu. Zaśmiałam się i pokręciłam głową z politowaniem. One to bardziej przeżywają ode mnie.
- To co gotowa? - spytała się niebieskooka.
- Jasne - uśmiechnęłam się i udałam się razem z nią do łazienki, aby ubrać strój.
Chwilę później stałam przed lustrem i gładziłam dłońmi materiał. Dziewczyny bardzo się postarały. Wyglądałam cudownie. Nawet nie zauważyłam, kiedy one się przebrały. Diana założyła beżową sukienkę z kołnierzykiem wyszytym koralikami i diamencikami oraz szpilki. Susanne postawiła na wygodę, bo przecież jest w 9 miesiącu ciąży. Założyła turkusową kreację i balerinki. Za to Viky ubrała beżową suknię z czarnymi elementami. Wszystkie wyglądały prześlicznie.
- Wyglądacie ślicznie - usłyszałam czyjś męski głos. Zaskoczone odwróciłyśmy na raz głowy w stronę źródła dźwięku.
- Boże... Nie strasz nas tak - powiedziała Diana, wtulając się w Zayn'a.
- Przepraszam, nie chciałem - zaśmiał się i pocałował ją w czoło. Tak słodko wyglądają razem.
- A teraz już idź - odparła dziewczyna.
- Czemu ?
- Bo tak - odpowiedziała i wytknęła język. - No już.
- No dobra... - rzekł i poszedł.
- To co, chyba wszystko gotowe - stwierdziła Viky.
- No chyba...
- A coś starego i niebieskiego ? - zapytała brunetka, wyciągając kolczyki ze swojej torebki.
- Mojej babci - dodała i podała mi je.
- Dziękuję - powiedziałam i założyłam biżuterię.
- O kurde... To już 11:31 ?! - krzyknęła niebieskooka.
- Musimy jechać - powiedziałam. Szybko zabrałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłyśmy z domu. Na podjeździe czekała na nas już limuzyna z ochroniarzami. Kiedy znalazłyśmy się na zewnątrz ogłuszył mnie pisk fanek.
- Kurde... - powiedziałam pod nosem. Całe szczęście ochrona pomogła nam bezproblemowo wsiąść do auta.
Teraźniejszość
- Powtarzajcie za mną - nakazał ksiądz. - Ja Niall Horan biorę ciebie Veronicę Johnson za żonę i ślubuję ci miłość oraz uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci...
- Ja Niall Horan biorę ciebie Veronicę Johnson za żonę i ślubuję ci miłość oraz uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci - odparł i założył mi na palec złotą obrączkę.
- Teraz ty. Ja Veronica Johnson biorę ciebie Niall'a Horan'a za męża i ślubuję ci miłość oraz uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci...
- Ja Veronica Johnson biorę ciebie Niall'a Horan'a za męża i ślubuję ci miłość oraz uczciwość małżeńską i że cię nie opuszczę aż do śmierci - powtórzyłam i uczyniłam to samo co blondyn.
- Ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - powiedział uśmiechnięty ksiądz. Szczęśliwi złączyliśmy nasze wargi w czułym pocałunku. W kościele rozbrzmiały brawa. Gdy oderwaliśmy się od siebie, na naszych ustach pojawił się szeroki uśmiech. Kilkanaście minut później byliśmy już pod hotelem, w którym miało odbyć się wesele. Postawiliśmy na rodzinne grono, więc nie powinno być nigdzie paparazzich. Chciałabym, aby chociaż w tym dniu był spokój. Całe szczęście fanki także nie wiedzą w jakim miejscu to wszystko się obędzie.
Wszyscy czekali już na nas w sali. Siedzieliśmy razem w przyjaciółmi przy jednym stole, a reszta usadzona była obok nas przy innych okrągłych stołach. Wystrój utrzymany był w odcieniach zieleni i beżu. Dekoracje były prześliczne. Brakowało tylko jeszcze dwóch zaproszonych gości, ale mówili, że mogą się trochę spóźnić. Zaczęłam się denerwować. Może źle zrobiłam, nie mówiąc nic przyjaciółce?
- Czas na tort - ktoś powiedział, a na salę wjechała platforma z ciastem. Wszyscy goście zebrali się w około niej. Ja z moim mężem muszę się przyzwyczaić do tego nazewnictwa wzięliśmy do ręki nóż, zaczęliśmy kroić tort na kawałki i rozdawać gościom. Z talerzami w ręku zaczęli siadać na swoje miejsca. Zostaliśmy sami z Susanne i Harry'm. Nerwowo zaczęłam rozglądać się na wszystkie strony. Byłam coraz bardziej zdenerwowana. Nawet Niall to zauważył.
- A co się stało kotku ? - spytał.
- No bo jeszcze nie dotarli rodzice Sus - powiedziałam.
- Zaprosiłaś moich rodziców?! - krzyknęła dziewczyna. Widocznie mnie usłyszała.
- Co w tym złego?
- No, bo ja... no...
- Nie powiedziałaś im o ciąży?! - unieśliśmy się wszyscy.
- No, bo... nie miałam kiedy... - odparła i spuściła wzrok.
- Cześć córcia - usłyszeliśmy znajomy głos. Sus spiorunowała mnie wzrokiem i niespokojnie przełknęła ślinę. Rodzice dziewczyny, gdy ją zobaczyli, stanęli jak słupy soli. Ich buzie otworzyły się szeroko. Już mieli coś powiedzieć, ale nie udało im się. Po prostu ich zatkało.
- Niespodzianka - odparła brązowooka ze strachem w oczach.
- Czemu nam nic nie powiedziałaś ? - spytała mama Sus.
- No, bo... Przepraszam... - rzuciła przez łzy i pobiegła do łazienki.
- Ja do niej pójdę - powiedziałam i ruszyłam za przyjaciółką.
- Wszystko dobrze ? - zapytałam, gdy dogoniłam ją.
- Już lepiej - powiedziała, pociągając nosem. - Dlaczego ich zaprosiłaś?
- Pomyślałam, że się ucieszysz. Tak dawno ich nie widziałaś... Przepraszam...
- Nie. To ja cię powinnam przeprosić... Psuję ci wesele...
- Przestań tak mówić... Wcale go nie psujesz. Uśmiechnij się i chodź do wszystkich. Oni zrozumieją...
- A jak nie ?
- Zrozumieją. Chodź - odparłam i wyciągnęłam do niej dłoń. Złapała ją. Po czym ruszyłyśmy z powrotem na salę. Susanne postanowiła porozmawiać z rodzicami sam na sam, więc we czwórkę - tak we czwórkę, bo poszedł z nimi jeszcze Harry - udali się na zewnątrz. Ja za to usiadłam koło Niall'a i wtuliłam się w niego mocno.
- Kocham cię - powiedziałam.
- Ja ciebie też - odpowiedział i złożył na moich ustach pocałunek.
3 godziny później
Susanne
Spaceruję razem z Harrym po ogrodzie w świetle księżyca. Wesele trwa w najlepsze, a my po prostu postanowiliśmy odetchnąć od tego wszystkiego. Moi rodzice ciężko znieśli informację, że jestem w ciąży i to w dodatku na ostatnich nogach, jak to mówią. W dodatku tata chyba nie lubi Hazzy.
Nagle poczułam silny ucisk w podbrzuszu. Ugięłam się pod nogami i odruchowo złapałam mocniej rękę chłopaka.
- Co się dzieje? - zapytał zdenerwowany.
- Nic... Ałć... To chyba się zaczyna...
- O boże... Dobra zachowaj spokój... Wdech, wydech, wdech wydech...
- Kurwa, jak mam zachować spokój ?! Ałaaa... - jęknęłam.
- Chodź usiądź na ławce i oddychaj głęboko, a ja dzwonię po karetkę... I rób jak ćwiczyliśmy w szkole rodzenia, okej ?
- Tak... Huhuhu... Huhu.. Ałaaaa... Pośpiesz się...
- Już jadą, kochanie wytrzymasz... Wierzę w ciebie... Wdech, wydech, wdech, wydech...
- Ałł... Huuhuuu... Aaa... Harry...
- Już są - odparł, kiedy pojazd przyjechał. Po czym lekarze zabrali mnie do pojazdu i pojechaliśmy do szpitala. W drodze kazałam chłopakowi powiadomić moich rodziców i przyjaciół.
Kilka godzin później
- Gratuluję ! Poznajcie waszą córkę - powiedział uradowany lekarz, po porodzie i podał mi dziewczynkę.
- Jest śliczna - odparłam, gdy wzięłam małą na ręce. Uśmiechnęłam się szeroko na jej widok.
- Po mamie - zaśmiał się loczek i dodał szczęśliwy:
- Witaj na świecie Darcy.
- Darcy ? - spytałam. Kiwnął twierdząco głową. Spodobało mi się to imię.
- Piękne imię dla pięknej osóbki - rzekł i najpierw ucałował jej czółko, a później moje.
- Kocham cię - powiedziałam do chłopaka.
- Ja was też - odpowiedział, ukazując te swoje, słodkie dołeczki, które uwielbiałam.
________________________________
W końcu udało mi się napisać ten rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodoba.
Chciałabym też was bardzo przeprosić, że pojawił się tak późno, ale nie miałam czasu go napisać. Wiecie szkoła...
To tyle :) Do następnego ;*

Jejku dziewczyno wiesz co ja przeżywam ? Ja spokojnie czekam na nexta a moja mamuśka co godzine sprawdza czy już dodałaś normalnie nie da się wytrzymać :)
OdpowiedzUsuńHaha :D współczuję :D ale przynajmniej masz jakieś wrażenia :)
OdpowiedzUsuńCudo ♥♥♥
OdpowiedzUsuń