czwartek, 12 grudnia 2013

Rozdział 15

Ważna notka pod rozdziałem :)
________________________________

Zayn

- Czy-czy ty chciałabyś być ze mną ? - powiedziałem niepewnie.
- Ja...
- Zayn ! Zayn ! Obudź się - ktoś krzyczał nad moją głową. Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem Niall'a i Louis'a. Byliśmy w jakiejś limuzynie.
- Co się dzieje ? - zapytałem.
- Podjechaliśmy właśnie pod hotel.
- A gdzie reszta i czemu nie jesteśmy już w klubie i gdzie jest Lily?
- Liam, Veronica, Susanne i Harry zostali jeszcze w klubie, Lily musiała wrócić już do domu, a my postanowiliśmy zabrać cię do hotelu, gdyż przysypiałeś nam przy stoliku.
- Aha - westchnąłem i zrezygnowany wysiadłem z auta. Czyli to był tylko sen? Czy może jednak nie ? Te pytania błądziły mi teraz w głowie. Kiedy znalazłem się już w swoim pokoju hotelowym, rzuciłem się na łóżko i patrząc w biały sufit odpłynąłem.

Veronica

      Jest już 2 nad ranem, a my nadal świetnie się bawimy. Co prawda już w mniejszym gronie, ale jest super. Odkąd Lily opuściła lokal Liam się bardziej rozluźnił. Harry cały czas tańczy z Susanne, która za pewne już nie kontaktuje za bardzo, więc przestała się opierać. 
- To co może wzniesiemy toast ? - spytałam się. Pokiwali ochoczo głowami, po czym podeszliśmy do baru i wzięliśmy drinki.
- To za wspaniałą trasę - powiedziałam i uniosłam swoją szklankę do góry.
- I za nas - dodał Harry.
- Za miłość - tym razem Liam.
- I przyjaźń - skończyła Sus, po czym zrobiliśmy tzn. stuknięcie szklankami i wypiliśmy spory łyk trunku. Potem znów udaliśmy się na parkiet. Puścili wolną piosenkę. Od razu Liam przyciągnął mnie do siebie, po czym czule i namiętnie pocałował. Kocham te jego pocałunki są, to znaczy były pełne miłości i troski, gdyż ten był taki, no po prostu pusty. Nic tym razem nie czułam. Tak jakby cała nasza miłość wyparowała, a może mi się tylko tak wydaje? Tak, na pewno mi się wydaje. To pewnie przez tak dużą ilość alkoholu - pomyślałam, po czym mocniej wtuliłam się w mojego chłopaka, jakbym bała się, że gdzieś mi zaraz ucieknie. Tańczyliśmy jeszcze trochę i dobrze się bawiliśmy aż do rana.
    
Następnego / Tego samego dnia

        Obudziły mnie jasne promienie słoneczne próbujące wtargnąć do mojego pokoju hotelowego przez odsłonięte okno. Normalnie była by to przyjemna pobudka, ale nie dzisiaj, nie po takiej imprezie. Wręcz przeciwnie. Słońce straszliwie mnie raziło i nawet nie otwierałam oczu, tylko schowałam twarz pod poduszką. W uszach strasznie mi szumiało, nie mówiąc już o głowie, która bolała niemiłosiernie. Każdy mój ruch powodował jęk wydobywający się z moich ust. W końcu jednak musiałam wstać. Lekko podniosłam się do pozycji siedzącej i otworzyłam oczy. Jasność poraziła mnie, przez co odruchowo ścisnęłam mocno powieki. Kiedy w końcu przyzwyczaiłam się do światła, kilkakrotnie mrugając spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej obok łóżka. Była 16:42. Trochę pospałam - pomyślałam. Dopiero, gdy postawiłam nogi na podłodze zorientowałam się, że jestem nadal w mojej sukience. Całe szczęście ktoś wczoraj się pofatygował i ściągnął mi buty. Wielkie dzięki temu komuś. 
        Kiedy stanęłam na nogach, momentalnie zakręciło mi się w głowie i tracąc równowagę upadłam na łóżko. Dobra zabawa = mega kac - podsumowałam w głowie i lekko się zaśmiałam. Nie miałam siły, aby wznowić kolejną próbę wstania, więc wtargałam się pod kołdrę i postanowiłam zostać w łóżku jeszcze trochę. Nagle zrobiło mi się strasznie nie dobrze. Nie zważając już na to, że nie mogę złapać równowagi pobiegłam (czyt.poczołgałam) się do łazienki. Jeszcze nigdy nie miałam takiego kaca. Zwykle bolała mnie tylko głowa i nic więcej. To może przez to, że nigdy nie mieszałam tylu alkoholi na raz. Gdy zwróciłam już wszystko co mogłam, spuściłam wodę, po czym powoli wstałam i oparłam się rękami o umywalkę. Spojrzałam się w lustro. Wyglądałam jak jakiś potwór. Postanowiłam wziąć długą, gorącą kąpiel. Odkręciłam kurki, po czym odpięłam suwak swojej sukienki, co było nie lada wyzwaniem, zdjęłam rajstopy oraz bieliznę i weszłam do wanny. Wcześniej dolałam jeszcze do wody trochę pachnącego płynu do kąpieli i dodałam kilkanaście płatków róż. W końcu mogłam się odprężyć. Gdy moje ciało całe już się zanurzyło poczułam ogromną ulgę i orzeźwienie. 
          Po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. 
- Veronica, jesteś tam ? - usłyszałam zaspany głos Harry'ego.
- Yyy... Właśnie jestem w łazience, już wychodzę - odkrzyknęłam, po czym szybko wyskoczyłam z wanny i uświadamiając sobie, że nie wzięłam ze sobą nawet szlafroka, owinęłam się najszczelniej w ręcznik.
- Harry, co chciałeś ?- wypowiedziałam te słowa, wychodząc z pomieszczenia. Dopiero kilkanaście sekund później spojrzałam na Styles'a, który był NAGO. Oczy normalnie wyleciały mi z orbit, nie mówiąc już o ustach otwartych szeroko.
- Coś nie tak ? - zapytał. Nic nie odpowiedziałam tylko stałam nieruchomo. Nagle drzwi od mojego pokoju otworzyły się i stanął w nich Niall w ciemnych okularach. Widać nie tylko mnie drażniło światło. Chłopak momentalnie wybuchł śmiechem. Kiedy w końcu się uspokoił powiedział:
- Veru, nie przejmuj się nim. On już tak ma, że chodzi nago wszędzie, gdzie popadnie. To dziwne, że nie widziałaś go wcześniej. Widzę, że ty też lubisz się obnażać.
- Ja wcale nie... Po prostu nie wzięłam ze sobą ubrań do łazienki i musiałam się w coś owinąć - zaczęłam się tłumaczyć.
- Niech ci będzie. A i Harry Lou cię woła. Nie wiem co chce - to ostatnie powiedział do Harry'ego, który w mgnieniu oka wybiegł z mojego pokoju, a zaraz za nim Niall. 
- Dobra, to było dziwne - powiedziałam do siebie. Po kąpieli czułam się już trochę lepiej, ale głowa nadal mnie bolała. Postanowiłam ubrać się w coś wygodnego i pójść do kuchni coś zjeść. Szłam co chwilę zahaczając o coś nogami. Gdy w końcu dotarłam do kuchni usiadłam szybko przy wysepce na wysokim krześle i włożyłam głowę w ręce.
- Widzę, że ktoś tu ma kaca - zaśmiał się Lou, który wszedł właśnie do kuchni razem z Harrym. Obydwoje byli dziwnie zdrowi. Zero problemów z bólem głowy itp.
- Niestety - odparłam i wróciłam do poprzedniej pozycji. Po chwili do pomieszczenia, w którym byliśmy wkroczył Liam oznajmując, że Zayn i Niall poszli do jakiegoś sklepu. Widać było, że jemu też doskwiera kac.
- Może zrobić wam mój magiczny napój na kaca ? - wtrącił się Lou.
- Jeżeli pomoże to na co czekasz? - powiedziałam, a on tylko się uśmiechnął i zaczął coś wyciągać z lodówki. Kilka minut później postawił mi kubek z czymś i kazał wypić. Początkowo zawahałam się, ale kiedy zobaczyłam, że Liam też to zaczął pić od razu wzięłam ogromnego łyka. Było okropne w smaku, ale mimo tego wypiłam wszystko do dna. Chwilę później czułam się już zdecydowanie lepiej. Zastanawiałam się tylko, gdzie jest Susanne.
- A gdzie Sus? - zapytał w końcu.
- Umiera w łóżku - zaśmiał się Niall, który właśnie najwidoczniej wrócił już z zakupów.
- Pójdę zanieść jej ten magiczny eliksir - oznajmił Harry z uśmiechem, po czym ruszył w stronę pokoju mojej przyjaciółki. Ja także ruszyłam do swojego pokoju, aby jeszcze trochę odpocząć.
          Za trzy dni wyjeżdżamy z Polski i jedziemy do Londynu. W tym czasie planowaliśmy razem z Sus pokazać chłopakom kilka pięknych zakątków. Mieliśmy odwiedzić też jej rodzinę. Niestety znów powrócą wspomnienia. I te złe i te dobre...


_____________________________________

Hej ! 
No, więc tak postanowiłam, ze rozdziały będą pojawiać się raz w tygodniu w soboty. Ale to nic pewnego, ponieważ jeżeli wcześniej uda mi się coś napisać pojawi się on wtedy wcześniej. Wszystko zależy od czasu i weny. Mam nadzieję, że rozumiecie :)
Dziękuję też za to, że czytacie moje opowiadanko ;* Proszę was też, abyście zostawiali swoje opinie w komentarzach, gdyż wtedy mam więcej chęci do pisania i jest mi po prostu miło.
To do następnego ! ;*
Goodbye !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz