sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 16

Susanne

     Czemu tyle wypiłam? Ja się pytam czemu. Głowa mi pęka, nie mówiąc już o tym jak okropnie się czuję. Po prostu umieram. Nawet nie pamiętam jak znalazłam się w swoim pokoju, ale to mniej ważna rzecz. Tylko proszę bądź ubrana, bądź ubrana - powtarzałam w głowie i z wielkim bólem zajrzałam pod kołdrę w celu sprawdzenia, czy mam coś na sobie. Całe szczęście miałam moją czarną, koronkową bieliznę. Nie zbyt wiele, ale zawsze coś. Przy najmniej nie obudziłam się w jednym łóżku z Harrym i w dodatku cała naga.
     Nagle usłyszałam otwierające się drzwi od mojego pokoju. Pod wpływem hałasu, który wywoływały skrzywiłam się. Sekundę później stanął przede mną Styles.
- To dla ciebie na polepszenie - powiedział, wskazując na szklankę z czymś, którą trzymał w ręce. - Pij do dna.
- Skoro ma mi pomóc - rzuciłam i wzięłam to od niego, po czym za jednym tchem wypiłam całą zawartość. W smaku było dosyć znośne. Dałam z powrotem szklankę chłopakowi i wstałam z łóżka, udając się w stronę łazienki, aby wziąć orzeźwiający prysznic. On nadal stał w tym samym miejscu i gapił się na mnie.
- O co ci chodzi? - rzuciłam, a ten tak jakby wyszedł z transu pokręcił głową.
- Zamyśliłem się.
- Ta, a ja jestem królową Anglii. Mów o co ci chodzi-odparłam. Ten nadal nic nie mówił. Tylko gapił się na mnie i pożerał wzrokiem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie. Kurwa, nie no Sus ty zawsze musisz być taką idiotką? -pomyślałam i szybko rzuciłam się na łóżko, przykrywając szybko kołdrą swoje ciało. Nie był to zbyt dobry pomysł, gdyż od razu zakręciło mi się strasznie w głowie i zrobiło nie dobrze. Owinęłam się pościelą i pobiegłam czym prędzej do łazienki. Zwracając ostatnie resztki z mojego żołądka poczułam jak ktoś łapie moje włosy i przytrzymuje je, aby nie wpadały mi do buzi. To był ON. Poznałabym jego boskie perfumy wszędzie. Kiedy zrobiło mi się już lepiej spuściłam wodę, a Harry puścił moje włosy swobodnie. Podeszłam do zlewu w celu umycia i wypłukania buzi. Oparłam się rękoma o umywalkę i wciągnęłam pomału powietrze nosem.
- Jak się czujesz ? - zapytał troskliwie chłopak.
- Już lepiej - odpowiedziałam i odkręciłam kurek, po czym przemyłam usta. Nagle poczułam czyjeś wargi, które składały pojedyncze pocałunki na mojej szyi. Nie powiem było to przyjemne uczucie. Obróciłam się przodem do niego i odchyliłam głowę w bok dając mu dzięki temu większą powierzchnię do popisu. Harry szeroko się uśmiechnął i wrócił do poprzedniej czynności, ale tym razem schodził swoim językiem niżej. Zatrzymał się na wysokości pępka i malował kółka dookoła niego. Styles widząc, że mi się to podoba zszedł niżej i teraz znajdował się na moim lewym udzie pieszcząc je w środkowej części. Poczułam przyjemne kłucie tam na dole. Co ty wyprawiasz ? - odezwał się nagle głos w mojej głowie. Nie myśląc odepchnęłam go i szybko uciekłam do pokoju, zamykając się tam szczelnie na klucz. Po czym zsunęłam się po drzwiach i zakryłam twarz w dłoniach. 

Harry

    Kiedy brązowooka wybiegła z tej łazienki tysiąc myśli przychodziło mi do głowy. Czemu ona musi być taka uparta?! Czemu ?! Dobra Styles ogarnij się! Postanowiłem pobiec za nią. Gdy dotarłem drzwi były zamknięte. Zacząłem walić i prosić, żeby mi otworzyła. Niestety zero reakcji. Zrezygnowany wróciłem do przyjaciół, którzy grali na X-boxie w salonie. Kiedy usiadłem na fotelu wszystkie oczy zwróciły się na mnie i zaczęli się chichrać.
- O co wam chodzi ? - warknąłem, lecz po chwili i ja wybuchłem śmiechem. 
- No, no Harry nie wiedziałem, że wy już zaszliście tak daleko - powiedział Lou przez śmiech.
- O co ci chodzi? I w ogóle skąd o tym wiecie?
- No, bo tak jakoś długo cię nie było i poszliśmy sprawdzić, czy jeszcze żyjesz. Jak widać jest z tobą świetnie - tym razem mówił Niall.
- Czyli mnie nas tak zwyczajnie podglądaliście?
- Nom, ale widzę, że jednak urok pana Styles'a już nie działa, bo Sus ci uciekła - rzucił Zayn i zaczął tarzać się po podłodze ze śmiechu.
- Dobra, przestańcie się z niego nabijać - wtrącił Daddy. - Chociaż w sumie to chyba pierwsza, która ci uciekła.
- Z wami nie da się mieszkać. Idę do swojego pokoju - rzuciłem i ruszyłem w stronę wcześniej wskazanego przeze mnie pomieszczenia. Była już 20:42, więc postanowiłem położyć się już spać. 
       Z tego co pamiętam jutro jedziemy odwiedzić rodzinę Susanne. Będzie ciężko, ale dam jakoś radę. Rozmyślałem jeszcze trochę o wszystkim co się dzisiaj zdarzyło i patrząc się w biały sufit zasnąłem.

Niall

- Jak myślicie Harry i Susanne będą razem ? - nagle zapytał się nas Lou.
- A co zazdrosny ? - zaśmiał się Liam
- Nie, tylko tak pytam, co o tym sądzicie.
- Mi się wydaje, że coś może z tego wyjść - powiedziałem.
- A ja sądzę, że nie - rzucił Zayn.
- To może mały zakładzik - wtrącił uradowany Lou.
- Ok. Ja stawiam, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni Harry przeleci Sus - odparłem z uśmiechem na ustach.
 - A ja, że nie, bo ona się tak łatwo nie da - powiedział mulat, po czym podaliśmy sobie ręce.
- Zakład przyjęty. Ten kto przegra stawia temu drugiemu pizzę XXL - powiedziałem.
- Niech ci będzie.
- Będą z tego jeszcze kłopoty, zobaczycie - wtrącił się Daddy. 
- Przesadzasz - odparłem, machając na niego ręką. Już czuję słodki smak zwycięstwa - pomyślałem.
       Potem wróciliśmy do wcześniejszej czynności, czyli grania na konsoli. Położyliśmy się spać dość wcześnie, bo jak to ujął Liam " Jutro nie będziemy mogli wstać, a przecież jedziemy do rodziny Susanne i musimy jak najlepiej przed nimi wypaść ". Ten to zawsze taki obowiązkowy i opiekuńczy, ale to w nim lubię. Każdy z nas ma coś w sobie, wyróżniającego go z pozostałej czwórki. Właśnie przez to jesteśmy bardzo zżyci ze sobą tak jak bracia.


      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz