Po obiedzie w restauracji razem z rodzicami Susanne udaliśmy się do jej starego domu. Przyznam, że świetnie się z nimi dogadywaliśmy. Tylko martwiła mnie trochę Veronica. Cały czas była taka jakaś nie obecna, jakby zmartwiona. Mam nadzieję, że nic się nie stało.
Gdy dotarliśmy już na miejsce wysiedliśmy razem z chłopakami i Veru z naszego vana, a Sus razem ze swoimi rodzicami z ich samochodu. Dom był dość duży, w kolorze bieli połączonej z ciemnymi dachówkami, które nadawały całości kontrastu. Obok domu znajdował się ogród z grządką kwiatów, hamakiem, trampoliną i wymurowanym grillem. Kiedy weszliśmy do środka budynku znaleźliśmy się w holu, który prowadził do salonu. Pokój naszej przyjaciółki znajdował się na piętrze, tak samo jak pokoje gościnne, więc się tam udaliśmy.
- No, więc tak pokoje gościnne są dwa, więc podzielcie się jakoś między sobą. Od razu mówię, że Veronica śpi u mnie, a wy róbcie co chcecie - oznajmiła Susanne, po czym zniknęła za drzwiami swojego pokoju razem z Veronicą.
- To może tak: Ja i Niall w jednym, a Harry, Zayn i Lou w drugim - zaproponował Liam.
- Mi to pasi - odpowiedział Zayn i Lou.
- Mi też - tym razem ja z Harrym.
- No to skoro wszyscy szczęśliwi to załatwione.
Weszliśmy do "naszego" pokoju i zostawiliśmy tam swoje rzeczy.
Kilka godzin później - Veronica
Jest już około 20, więc jest już ciemno. Jak zwykle o tej porze roku w Polsce. Siedzimy teraz wszyscy w ogrodzie przy ognisku. Niall gra na gitarze, a my śpiewamy, śmiejemy się i wygłupiamy. Wspominamy też dawne czasy. Chłopcy opowiadają nam o X-factorze i drodze, którą musieli przejść, żeby zajść tak daleko. Rozmarzyłam się o tym. A gdyby to mi się by wydarzyło? Gdybym to ja stała się sławna? Czy woda sodowa uderzyłaby mi do głowy cze może nie? Czy dałabym sobie radę z tym wszystkim? Nie umiem odpowiedzieć sobie na te pytania. Chłopacy pozostali tymi samymi nastolatkami co kiedyś. Nadal świetnie się bawią i kochają to co robią. Jest to dla nich czystą przyjemnością. Nagle z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Louisa.
- Może zagramy w butelkę ? - zaproponował z pełnym entuzjazmem.
- Ok - odpowiedzieli wszyscy chórem, oprócz mnie.
- A ty Veru, grasz z nami? - zapytał się mnie Zayn.
- Jasne - powiedziałam po chwili.
- To ja idę po jakąś butelkę - oznajmiła Sus i chwilę później zniknęła za drzwiami domu.
Zrobiło mi się trochę zimno, bo w końcu jest październik, więc postanowiłam wtulić się w Liam'a. Ten nawet na to nie zareagował, tylko tępo wpatrywał się w ekran swojego telefonu. Odsunęłam się więc od niego. Ostatnio między nami coś się stało, a ja nawet nie wiem o co mu chodzi. Znowu się zamyśliłam. Tym razem wyrwał mnie z transu czuły głos Niall'a:
- Coś się stało ?
- Nie, nic. Wszystko jest ok - skłamałam. Nie chciałam tego robić, ale musiałam. Sama nie wiedziałam, co się stało. Bo przecież Liam się tak nigdy nie zachowywał. Już nie jest tak jak dawniej. Oddaliliśmy się ostatnio od siebie i to bardzo. Muszę z nim o tym pogadać, ale nie teraz i nie w tym miejscu.
Sekundę później wróciła już Sus z butelką w ręku.
- To ja kręcę pierwszy, bo jestem najstarszy - krzyknął uradowany Lou. Po czym zakręcił. Wypadło na Harry'ego.
- Wyzwanie - powiedział loczek, na co brunet uśmiechnął się szyderczo. Czy mówiłam już kiedyś, że boję się tego jego uśmieszku? Nie. To teraz już wicie.
- Pocałuj Susanne w usta i to nie ma być jakiś tam zwykły pocałunek, tylko FRANCUSKI pocałunek - za akcentował przed ostatnie słowo.
- Co?! Nie!!! Ja się nie zgadzam!!! - wręcz krzyknęła na pół miasta brązowooka, jednocześnie podnosząc się ze swojego miejsca.
- Kochanie, to nie boli. Chodź tu do mnie - powiedział loczek, wyciągając ręce przed siebie, w celu złapania dziewczyny.
- Po moim trupie - rzuciła Sus i zaczęła uciekać. Hazza gonił ją po całym ogrodzie, co wyglądało przezabawnie. Wszyscy się z nich śmialiśmy. Kiedy loczek złapał w końcu Sus, przewrócili się oboje ( Harry leżał na brązowookiej ), a on wpił się w jej usta z zachłannością. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek, co bardzo mnie zdziwiło. Gdy się od siebie oderwali krzyknęliśmy razem wielkie "Uuu ! ".
Susanne
Kiedy Harry wpił się w moje usta poczułam się jakbym co najmniej wygrała milion w lotto. Wiem. Dziwnie to brzmi, ale właśnie się tak czułam. Byłabym idiotkę, gdybym tego nie odwzajemniła, więc zrobiłam to i cholernie mi się to podobało. Kiedy się od siebie odsunęliśmy usłyszałam głośne "uuu!". Od razu pojawił się na mojej twarzy szeroki uśmiech i rumieniec. Nie świadomie przygryzłam też dolną wargę.
- Może byś tak ze mnie zszedł ? - zapytałam.
- Co sobie życzysz tygrysku - odpowiedział z uśmiechem i już po chwili siedziałam na swoim wcześniejszym miejscu. Nie powiem to jak mnie nazywał
Teraz butelką kręcił Hazza. Wypadło na Zayn'a. Gdy on kręcił wypadło na Liam'a, a później kolejno na Veru, Niall'a, Lou i (nie)stety mnie. Już się boję tego co on wymyśli. Przełknęłam głośno ślinę i powiedziałam:
- Wyzwanie.
- Wyzwanie powiadasz? Hmm... - zamyślił się i po chwili oznajmił. - Pocałuj wszystkie cztery sutki Harry'ego teraz.
- Co ?!
- No to, a jeśli ci się nie podoba to możesz ściągnąć swoją koszulkę i siedzieć w samym staniku.
- No ok - odpowiedziałam lekko zdenerwowana, ale w końcu nie ma się czego bać. To tylko cztery pocałunki.
- A i zapomniałem o najważniejszym musisz je przez 5 sekund ssać.
- Co ?!
Teraz to już mam się czego bać - pomyślałam i znowu głośno przełknęłam ślinę.
- No chodź misiu do mnie - powiedział Harry, ściągając koszulkę. Znów przełknęłam głośno ślinę i klęknęłam przed nim, po czym zaczęłam wykonywać swoje zadanie. Podczas niego z ust Harry'ego wydobywały się przeróżne jęki. Czy ja właśnie doprowadzam go do orgazmu ? Kiedy skończyłam jak najszybciej wróciłam na swoje miejsce i skierowałam wzrok w ziemię.
Później graliśmy jeszcze jakieś pół godziny. Kiedy zabawa nam się już znudziła postanowiliśmy posiedzieć jeszcze trochę przy ognisku.
Veronica

- Veru, a dlaczego nie pojedziemy odwiedzić twoich rodziców? - palnął nagle Lou, a wszyscy zwrócili wzrok na mnie, nawet Liam. We mnie coś pękło. Momentalnie moje oczy przeszkliły się łzami. Na samą myśl o tych wydarzeniach miałam ochotę się rozpłakać jak małe dziecko, które nie dostało lizaka. Susanne widząc mnie w tym stanie podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Byłam jej bardzo wdzięczna za to. Chłopacy kompletnie nie wiedzieli jak mają się teraz zachować. Parę chwil później wszyscy robiliśmy jednego wielkiego misia. Kiedy się ode mnie oderwali Lou powiedział ciche "Przepraszam".
- Nie, nie przepraszaj. Nie wiedziałeś, wy wszyscy nie wiecie - powiedziałam przez łzy, które zlatywały po mojej twarzy teraz ciurkiem. Moja przyjaciółka nadal mnie przytulała.
- Jeżeli nie chcesz teraz o tym opowiadać, to nie musisz - odparł Zayn.
- Nie. Chcę wam wszystko powiedzieć teraz. Nie chcę was oszukiwać ani odkładać tego na później - powiedziałam szybko, a oni pokiwali głowami.
- To było prawie rok temu. Był dokładnie 21 grudnia - trzy dni do Wigilii. Akurat w tym roku mieliśmy jechać na święta do cioci. Pamiętam, że wtedy strasznie się pokłóciłam z rodzicami i wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami. Po czym pobiegłam do domu Sus, gdyż zawsze po różnych kłótniach to właśnie ona umiała mnie pocieszyć - tutaj zrobiłam pauzę i uśmiechnęłam się lekko do mojej przyjaciółki. - Rodzice znali mnie na wylot, więc wiedzieli, gdzie mnie szukać. Przypuszczam, że od razu zadzwonili do mamy Susanne, a gdy ta powiedziała im, że jestem u przyjaciółki wsiedli w samochód i pojechali po mnie. - Tutaj znowu stanęłam i wzięłam głęboki oddech. - I wtedy mój telefon zaczął dzwonić. Nie pewnie odebrałam. Jakaś kobieta mi się przedstawiła i zapytała się mnie, czy to ja jestem Veronica. Potem usłyszałam te słowa " Twoi rodzice mieli wypadek samochodowy. Zginęli na miejscu ". Kiedy to powiedziała telefon wypadł mi z ręki, a ja załamałam się i przez kolejne miesiące popadłam w depresję. Nie wychodziłam z domu, nie spotykałam się z nikim. Cały czas obwiniałam siebie za to co się wydarzyło, bo w końcu to ja się z nimi pokłóciłam i to prze ze mnie wyjechali wtedy samochodem - głos mi się załamywał, a gdy wypowiedziałam ostatnie słowo
zaczęłam czytać opowiadanie 30 min temu przeczytalam już do tego rozdzialu :) Kidy następna część mogę prosić o dedykacje przy następnej części ? :)
OdpowiedzUsuńjest mi bardzo miło, że zaczęłaś czytać moje opowiadanie :) a co do kolejnego rozdziału to powinien pojawić się najpóźniej w poniedziałek :)
Usuń