poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 8

Zayn

Kiedy dotarliśmy na miejsce Louis i Niall od razu polecieli do stoiska z watą cukrową. Zaś ja i reszta udaliśmy się w stronę różnych stoisk z grami.
- Harry może mała rywalizacja co ? - zapytał się loczka Liam.
- Chętnie - odpowiedział z uśmiechem.
- To co może w to ? - rzekł Daddy wskazując na kilka poruszających się kaczek, w które trzeba było trafić piłeczką.
- Ok - odrzekł i się zaczęło. Każdy po kolei celował w kaczki, a my z dziewczynami śmieliśmy się z min, które robili, koncentrując się na plastikowych zwierzętach. W końcu zwycięzcą został Liam. Wygrał różowego króliczka z napisem "I love you <3 " na brzuchu, którego podarował Veronice. Ta od razu spaliła buraka.
- I tak cię jeszcze pokonam - powiedział Harry rzucając jedną piłeczką w szczęśliwego Li.

- Pożałujesz tego - rzucił Daddy i zaczął gonić loczka uciekającego przed nim. W międzyczasie dołączyli już do nas Niall wraz z Lou. Mieli całe twarze obklejone różowym cukrem. Nagle wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Sam nie wiem, czy to przez twarze chłopaków, czy przez to, że Li i Hazza właśnie się wywalili. 








Kiedy wszyscy się trochę ogarnęli poszliśmy na diabelski młyn, rollercoaster i wiele innych rzeczy.
 Dziewczyny uwieczniały te chwile zdjęciami. Po wspaniałej zabawie razem z chłopakami pożegnaliśmy się z Susanne i Veronicą, po czym udaliśmy się z naszymi ochroniarzami do samochodu, aby wrócić do domu.

Następnego dnia

Susanne

Wczoraj świetnie się bawiłyśmy z chłopakami. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej takich wypadów. Dzisiaj jednak ma odbyć się ich koncert na O2 Arenie, więc mamy pracowity dzień. Koncert chłopaków jest o 15:30, a musimy jeszcze raz przećwiczyć choreografie, sprawdzić dźwięki, światła, zrobić ostatnie przymiarki itp. Razem z Verą wstałyśmy o 6:30, gdyż o 8:00 miałyśmy być już na miejscu. Gdy się obudziłam udałam się w stronę szafy i wybrałam coś odpowiedniego, po czym poszłam do łazienki. Po codziennych czynnościach ruszyłam w stronę kuchni i zrobiłam sobie kawę. Po chwili w progu pomieszczenia stanęła moja przyjaciółka wystrojona i uśmiechnięta od ucha do ucha.

- A ty co taka szczęśliwa i wystrojona ? -zapytałam.
- Ja? 
- Tak, ty.
- A co nie mogę się już ładnie ubrać i uśmiechnąć? Od razu musi być jakiś powód? - mówiła robiąc sobie kanapki.
- Dobra, nie chcesz mówić to nie - od razu wiedziałam, że chodzi o Liam'a, od początku naszej znajomości i pracy z 1D jest między nimi chemia. Może wkrótce się do tego przyznają. Będzie z nich taka ładna para.

Trzy godziny później

Za jakieś dwie godziny odbędzie się koncert, a chłopaki i tak się tym nie przejmują. Ciągle gdzieś biegają, szaleją i w ogóle. Lou jeździ na deskorolce, a Zayn wózkiem widłowym. Haha... Prawie co nie potrącił Niall'a. Całe szczęście chłopak wyszedł z tego bez szwanku. Jakby coś mu się stało to wszyscy by mnie i Verę chyba zabili. W końcu odpowiadamy za nich. A jeśli mowa o mojej przyjaciółce to przed chwilą gdzieś zniknęła i Liam'a tez nigdzie nie widać. To bardzo podejrzane.
- Harry z drogi, bo ci zrobię z dupy garaż - usłyszałam głos mulata, który właśnie jechał w kierunku loczka. Ten tylko zaczął się śmiać, ale po chwili zrozumiał, że Zayn mówi poważnie i zaczął uciekać. Ja też skręcałam się ze śmiechy, lecz po chwili zauważyłam biegnącego Hazzę w moją stronę. Zanim zdążyłam się odsunąć wpadł na mnie przy okazji przewracając nas. Teraz on leżał na mnie. Była to dziwna pozycja, ale nadal rechotaliśmy z tego co się przed chwilą wydarzyło.
- Ej, tylko bez sex scen - usłyszałam głos Niall. Ja od razu zrzuciłam z siebie loczka i podniosłam się do pionu.

W tym samym czasie - Liam


Właśnie wychodziłem ze swojej garderoby, gdy ujrzałem uśmiechniętą od ucha do ucha Veronicę. Chyba szła po mnie, bo stanęła przede mną, a ja odparłem:
- Cześć ! Co tam słychać? 
- Kurde tylko na tyle cię stać Payne ? - skarciłem się w myślach.
- W porządku. Lepiej już chodźmy, bo zaraz zacznie się koncert.
- Masz rację - rzuciłem, po czym ruszyliśmy w stronę sceny.
- Bosko wyglądasz - powiedziałem w czasie drogi, a ona zarumieniła się i odpowiedziała cicho "dziękuję". Kilkanaście minut później stałem już pod sceną razem z chłopakami. Było już słychać głośne piski naszych fanek. Sus i Vera miały miejsce w sektorze dla Vip'ów przy samej scenie, więc mogliśmy widzieć je przez cały występ. Chwilę później śpiewałem już swój wers piosenki "Up all night". Koncert trwał już dobrą godzinę, a nasi fani byli wspaniali. Co chwilę zerkałem na dziewczyny. Bardzo im się podobało. Kiedy z głośnika zaczęła lecieć melodia do "Kiss you " postanowiłem zadziałać. Zszedłem ze sceny, po czym chwyciłem ją i wciągnąłem na scenę. Kiedy Hazza śpiewał " And let me kiss you " pocałowałem ją na oczach wszystkich.



1 komentarz: