Rano obudziłam się w sukience i to w dodatku ze strasznym bólem głowy. Najlepsze jest to, że nic z wczoraj nie pamiętam. Sukienka ? Ból głowy ? Impreza ? No tak przecież wczoraj razem z Verą miałyśmy spotkanie z chłopakami i chyba zbytnio zaszalałyśmy.
- Ała, moja głowa - zajęczałam, kiedy podjęłam próbę wstania z łóżka. Niestety nie udało się. Nagle ktoś nadusił klamkę od mojego pokoju. Była to moja przyjaciółka, po której wcale nie było widać, że wczoraj coś piła.- Pora wstawać śpiochu ! - krzyknęła.
- Ała, weź tak nie krzycz, bo głowa mnie boli - rzekłam i schowałam głowę pod poduszką.
- No oki. Aż tak źle? Ja tam wcale nie mam kaca. Czuję się świetnie. A tak poza tym to zrobiłam ci śniadanie, proszę - powiedziała i postawiła na szafce nocnej obok mojego łóżka tacę, a na niej stertę naleśników. Od razu zakręciło mi się coś w brzuchu.
- Nie dobrze mi - powiedziałam szybko, po czym wstałam i przykrywając buzię ręką pobiegłam jak strzała do łazienki. Ledwo co tam dotarłam zaczęłam wymiotować. Veronica przybiegła za mną i stwierdziła, że mi przejdzie, bo to normalne jak ma się kaca. Dała mi tylko jakąś tabletkę przeciw bólową. Mimo, że głowa przestała mnie już boleć nadal gdy tylko spojrzałam na jedzenie szłam do łazienki. Chyba spędzę tu cały dzisiejszy dzień - pomyślałam i znów zwymiotowałam.
Veronica
Susanne źle znosi picie. Ja odziwo dobrze się czuję. Trochę martwię się o nią, bo już od dwóch godzin "przytula kibel" . Właśnie oglądałam mój ulubiony serial, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam ciekawa kto to. Kiedy otworzyłam bardzo się zdziwiłam.
- Co wy tu robicie ?
- Ciebie tez miło widzieć - powiedział Lou.
- Sorki. Hej - poprawiłam się. - Wchodźcie.
- A gdzie Susanne ? - zapytał Hazza.
- Eee... Ona ma strasznego kaca i od dwóch godzin nie wychodzi z łazienki.
Chłopacy nie przejmując się tym zbytnio, no może oprócz Harrego usiedli na kanapie.
- Chcecie coś do picia, jedzenia ? - zapytałam.
- Ja jestem głodny - odparł Niall. Mogłam się domyślić, że tak powie.
- No to chodź mi pomożesz coś przygotować. A wy rozgośćcie się trochę.
- Ok - odpowiedzieli wszyscy. Po czym razem z Niallerem udaliśmy się do kuchni. Skoro była jeszcze pora śniadaniowa, bo jest godzina 11:04 przygotowaliśmy stos kanapek. Chwilę później wszyscy się nimi zajadali, a w szczególności nasz blondasek, który chyba wciągał już 7 kanapkę. Dopiero teraz zauważyłam, że kogoś brakuje.
- A gdzie Harry ? - zapytałam się chłopaków.
- Poszedł zobaczyć co z Sus - odpowiedział Zayn.
- Aha.
- Wiecie co mam pewien pomysł - oznajmił Lou z porozumiewawczym uśmieszkiem. Potem opowiedział nam wszystko co i jak. Zgodziliśmy się na to.
Tymczasem - Harry
Martwiłem się o Susanne. Postanowiłem jej poszukać. Niestety nie wiedziałem, które drzwi prowadzą do łazienki. Postanowiłem otworzyć pierwsze lepsze. To co tam zobaczyłem bardzo mnie zdziwiło. Wszędzie wisiały nasze plakaty ( czyt. prawie same plakaty Hazzy ). Momentalnie wybuchłem śmiechem, gdyż jedna z szuflad w komodzie była otwarta, a z niej wystawała seksowna bielizna. Bardzo byłem ciekaw do której z dziewczyn należy ten pokój. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi do tego pomieszczenia. Była to Sus. Miała podkrążone oczy, roztargane włosy i w ogóle, ale i tak wyglądała pięknie.
- Co ty tu robisz ? - zapytała zdenerwowana.
- Yyy... Ja... No... Zwiedzam.
- Zwieedzasz?
- Tak.
- Ale cb tu nie powinno być ! - zaczęła krzyczeć, a ja tylko się zaśmiałem pod nosem.
- A tak w ogóle to super plakaty.
- Co?! A...Yyy...Co?! Ej... - zaczęła się plątać. Już miałem coś powiedzieć, kiedy nagle usłyszałem jak ktoś przeklucza zamek w drzwiach i śmiech chłopaków wraz z Veronicą.
- Ej ! Czemu nas zamknęliście - zacząłem krzyczeć, a Sus chyba nie załapała jeszcze całej sytuacji, bo gapiła się na mnie jak na wariata.
- Bo tak. Hahahhaha... - zaśmiał się Lou i dodał:
- Musicie się bardziej zintegrować. Hahaha...
- Jak stąd wyjdę to nie żyjesz - krzyknąłem i walnąłem pięściami w drzwi. Usłyszałem tylko jego śmiech, a później ciszę. Kiedy odwróciłem się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz