piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 7

Veronica

Rano obudził mnie budzik o 6:30, gdyż próbę z chłopakami mamy na 8:00. Wstałam, podeszłam do szafy, wzięłam ubrania i poszłam się odświeżyć do łazienki. Tam ubrałam jakieś leginsy, bluzkę i do tego trampki. Kiedy byłam już wyszykowana udałam się do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Tam była już Susanne, która robiła kawę. Ubrała się podobnie do mnie. 
- Hej !
- Cześć ! Chcesz kawy ? - zapytała.
- Tak, poproszę - odpowiedziałam, po czym zrobiłam nam kanapki i położyłam je na stole, przy którym chwilę później usiadłyśmy. Gdy zjadłyśmy była 7:12. Postanowiłyśmy, że wyjdziemy wcześniej i pójdziemy spacerkiem. Tak jak ustaliłyśmy tak zrobiłyśmy i już po 30 minutach byłyśmy na miejscu. Chłopaków jeszcze nie było, ale weszłyśmy do środka.

Niall

Obudziłem się dziwnie wyspany jak nigdy. To dziwne. Spojrzałem na zegarek.
- Co do cholery ? Jak to 7:53 ? - krzyknąłem i jak oparzony wyskoczyłem z łóżka. Pobiegłem sprawdzić czy chłopacy tez jeszcze śpią. Okazało się, że wszyscy słodko spali, więc musiałem ich pobudzić.  Po czym szybko wróciłem do swojego pokoju, wziąłem pierwsze lepsze ciuchy i ubrałem się. Później zbiegłem jak najszybciej po schodach na dół. Na korytarzu spotkałem już Liama, Louisa i Zayna. Była już 8:04.
- Dlaczego budziki nie zadzwoniły? - zapytał wściekły Liam.
- Nie wiem, ale wiem na pewno, że się spóźnimy - odrzekł Zayn.
- A gdzie Styles? - zapytałem.
- Wiesz jak to on - odpowiedział Lou przewracając oczami. Po chwili i Harry znalazł się na dole. Szybko wyszliśmy z naszego domu i wsiedliśmy do samochodu. Oczywiście nie obyło się bez stania w korkach. Jak zwykle to nasz szczęście. Na miejsce dotarliśmy z czterdziestopięciominutowym spóźnieniem.
- Gdzie wy byliście ? - zapytała wściekła menadżerka.
- No, bo budziki się nie uruchomiły i zaspaliśmy - odparł Daddy ( od aut. Daddy - Liam ).
- No dobra, a teraz wio do garderoby, bo tam czekają na was Susanne i Veronica.
- Ok - odparliśmy i poszliśmy w wyznaczone miejsce. Dziewczyny były porządnie wkurzone. Od razu zaczęły się na nas wydzierać, ale po chwili im przeszło i znów były miłe. Przebraliśmy się w wygodne ciuchy i poszliśmy na scenę. Już jutro mamy swój koncert tu na O2 Arenie w Londynie.

Liam


Nasz choreograf czekał już na nas. Trochę był zdenerwowany, ale po kilku minutach już mu przeszło. Próbowaliśmy powtarzać wszystkie jego ruchy, ale nie za bardzo nam to wychodziło. Pewnie przez to, że się strasznie wygłupialiśmy. Niall zaczął dziwnie chodzić i mówił:

- Patrzcie to ja wasza ukochana modelka !
Ja nie mogę z niego, wszyscy wybuchaliśmy śmiechem, a Jorge (choreograf) nie mógł nas uspokoić. W końcu zawołali dziewczyny.
- Niall do mnie tu proszę ! - wrzasnęła Susanne. Blondyn w szybkości światła stanął przed nią na baczność. 
- Chłopaki proszę was spróbujcie chociaż na chwilę się ogarnąć, a jak nie to nie pójdziemy do wesołego miasteczka - odparła spokojnie Vera.
- A będzie jedzenie ? - zapytał całkiem poważnie Niall.
- Tak Niall, będzie, bo później odwiedzimy Nandos.
- Jupi - krzyknął uradowany chłopak.
- Dobra, ona ma rację ogarnijmy się na chwilę - rzuciłem. Potem od nowa zaczęliśmy ćwiczyć to co przed chwilą. Teraz już szło nam lepiej. Po około trzech godzinach męczenia się z choreografią udaliśmy się za scenę i tam nam wszystko wytłumaczyli kiedy, co jak, gdzie każdy wychodzi, staje itp. Potem mieliśmy przymiarki w garderobie. Oczywiście jak Alex robiła zdjęcia Harry'emu on się wydurniał i robił różne pozy, a my z chłopakami i dziewczynami wybuchaliśmy ciągle śmiechem. 






Zayn

Po kilku godzinach spędzonych na próbach itp. w końcu wyszliśmy z O2 Areny. Tak jak Sus i Vera obiecały udaliśmy się najpierw do Nandos, bo wszyscy byliśmy głodni, a już nie wspomnę o Niall'u, a później do wesołego miasteczka. Tam było na prawdę zabawnie. Kiedy dotarliśmy na miejsce...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz