środa, 27 listopada 2013

Rozdział 12

Liam

Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy, kiedy nagle drzwi od jego pokoju otworzyły się, a w nich stanął Louis.
- Harry, przepraszam za to, ja nie wiedziałem - powiedział błagalnym tonem.
- Ok, ale następnym razem pomyśl dwa razy zanim coś powiesz - rzekł Hazza przytulając go.
- No to widzę, że prawie wszyscy szczęśliwi. Mówiąc prawie mam na myśli Susanne, która gdzieś wybiegła z płaczem, a za nią Veronica - odparłem wzdychając.
- Idę jej poszukać - rzekł stanowczo loczek, po czym wyszedł z pokoju. Ja postanowiłem pójść razem z nim.

Susanne

- To nie tak miało wyglądać - mówiłam przez łzy.
- Cii. Już dobrze - pocieszała mnie przyjaciółka.
- Nic nie jest dobrze ! - krzyknęłam i dodałam już ciszej - Straciłam dziewictwo po pijaku i nic nie pamiętam, a to nie tak miało wyglądać - i znów się popłakałam. Miałam już dosyć tej bezsilności.
- Może i nie jest dobrze, ale czasu nie cofniemy. Mimo, że wielu z nas chciałby to uczynić. Pomyśl tylko jak wiele dziewczyn na całym świecie jest w takiej samej sytuacji i podnoszą się. Musisz po prostu starać się zachowywać jak gdyby nigdy się nic nie stało. Wiem, że moja wypowiedź nie ma sensu, ale musisz sobie z tym poradzić, a ja ci w tym pomogę - powiedziała Veronica.
- Nawet nie wiesz jak wiele to dla mnie znaczy - rzuciłam i znów przytuliłam ją z całej siły. Postanowiłam, że będę żyć dalej. Gdy ogarnęłam łzy razem z Veru ruszyłyśmy w stronę naszego "domu". Już dzisiaj wyjeżdżamy z Włoch i lecimy z chłopakami do Polski na ostatni koncert z tej trasy, więc muszę być silna.
- Veru, może pójdziemy dzisiaj na jakieś zakupy, no wiesz jutro ostatni koncert, a po nim impreza, a ja kompletnie nie mam w co się ubrać.
- Wiesz, że chciałam zaproponować ci to samo ? - zaśmiał się.
- Telepatia - rzuciłam i też się zaśmiałam. Kiedy dochodziłyśmy już do naszego "domu" w naszą stronę szedł loczek razem z Daddy'm. Od razu mój uśmiech zmienił się w grymas. Tak bardzo nie chciałam z nim rozmawiać. Przynajmniej nie teraz. 
- Veru, ja nie chcę z nim rozmawiać - powiedziałam najciszej jak tylko umiałam do mojej przyjaciółki.
- Sus, ja wiem, ale im prędzej z nim porozmawiasz tym prędzej będziesz mieć to z głowy - odpowiedziała. W sumie ma trochę racji. Kiedy chłopacy już do nas doszli moja przyjaciółka i jej chłopak zostawili mnie samą z Hazzą. To będzie ciężka rozmowa - pomyślałam.

Harry

Kiedy zostaliśmy już sami, zacząłem mój monolog:
- Przepraszam cię Sus, ja na prawdę nie chciałem żeby to tak wyszło i to jeszcze po pijaku. Jestem dupkiem, że pozwoliłem na coś takiego i... - nie dała mi dokończyć, bo złączyła nasze wargi w pocałunku. Zupełnie się tego nie spodziewałem, ale nie odrzuciłem jej. Wręcz przeciwnie, odwzajemniłem go. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie Sus powiedziała :
- Mimo wszystko i tak była to cudowna noc. To ja cię przepraszam, że tak zareagowałam.
- Nie masz za co przepraszać, to wszystko moja wina.
- Harry przestań tak mówić. Zapomnijmy o tym co było, żyjmy chwilą - powiedziała radośnie dziewczyna i przytuliła mnie mocno.
- To co idziemy do środka? - zapytałem.
- Ok, ale obiecaj mi, że nikomu nie powiesz o tym pocałunku.
- Obiecuję - rzekłem po czym udaliśmy się do naszego "mieszkania".

Zayn

Siedzieliśmy wszyscy razem na kanapie i oglądaliśmy jakiś film. 
- Ej, nie sądzicie, że coś długo ich nie ma ? - zapytał Niall.
- No, przecież musieli sobie dużo wyjaśnić - wytłumaczyła Veronica.
- Wiecie co, nie wiem jak wy, ale ja muszę wyjrzeć przez to okno - powiedziałem, pokazując palcem na szybę. Kiedy wstałem wszyscy od razu ruszyli za mną ciekawi co nasi przyjaciele robią wyjrzeliśmy przez okno.
- Czy oni...?
- ...się...
- ...pocałowali ? - dokończyłem.
- Dobra, lepiej siadajmy już na poprzednie miejsca, bo jak zobaczą, że ich podglądaliśmy to nam się dostanie - rzucił Liam. Jak zwykle miał rację. Dosłownie kilka sekund później drzwi otworzyły się, a w nich stanęli Hazza i Sus. My oczywiście udawaliśmy, że nie zauważyliśmy, że weszli.
- Co oglądacie ? - spytała Susanne siadając na fotelu.
- Jakąś niezbyt ciekawą komedię - odpowiedział Lou, powstrzymując śmiech. Zresztą my wszyscy byliśmy już na pograniczu wybuchnięcia głośnym chichotem.
- O co wam chodzi ? - zapytał Hazza.
- My tylko, a nie ważne - odpowiedziała Veronica.
- Niech wam będzie - powiedział loczek. Kiedy film się skończył dziewczyny postanowiły pójść na jakieś zakupy, a my musieliśmy pojechać do naszej menadżerki, aby omówić jutrzejszy koncert.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz