piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 6

Harry

Kiedy się odwróciłem zobaczyłem ją stojącą tyłem do mnie. Miała na sobie tylko seksowną czarno-turkusową bieliznę z koronką. Byłem bardzo ciekawy kiedy zdążyła ściągnąć sukienkę i dlaczego to zrobiła. Gdy zbliżałem się po cichu coraz bliżej schyliła się po coś. Aww... Ten jej tyłeczek. Chętnie bym ją teraz... Nie! Styles , opanuj się ! Przecież ty jej w ogóle praktycznie nie znasz ! Znów się wyprostowała, a ja odruchowo cofnąłem się do tyłu. Teraz założyła na siebie krótkie spodenki, koszule i trampki. Przyznam, że tez wyglądałam bosko.
- Harry ! Hallo? Słuchasz mnie?
- Yyy... Tak.
- Ta... Dobra, a tak poza tym to po pierwsze dlaczego się tak na mnie gapisz i po drugie czemu nas tu zamknęli?
- Ja wcale się na ciebie nie gapie i nie wiem dlaczego to zrobili. Pewnie to kolejny wybryk Lou. 
- Super - powiedziała cicho do siebie.
- A tak w ogóle to jak się czujesz?
- Już lepiej - stwierdziła. 



Zayn


Louis miał niezły plan. Tym bardziej, że od wczoraj Harry gada tylko w kółko o Sus i o tym jaka to ona jest piękna, urocza i blabla. Normalnie rzygam tęczą jak to słyszę. No coś, ale to Styles tego nie zrozumiesz. Postanowiliśmy przetrzymać ich tam jakieś dwie trzy godzinki, a sami wyszliśmy na miasto. Oczywiście przed domem dziewczyn stało dużo paparazzich, ale nasz ochroniarz pomógł nam bezpiecznie przejść do samochodu. Pojechaliśmy nim do kina. Wybraliśmy jakąś komedie, po czym kupiliśmy popcorn. Veronica chciała uwiecznić tę chwilę, więc zrobiła nam zdjęcie. Niall jak to Niall zanim weszliśmy na salę zaczął jeść. Pewnie później w trakcie filmu będziemy musieli oddać mu swoje. Kilkanaście minut później siedzieliśmy już na swoich miejscach. Film był zabawny, bo co chwilę ktoś wybuchał śmiechem. 


Tymczasem - Susanne


Zabije ich wszystkich normalnie jak tylko nas wypuszczą. Co oni sobie myślą ? Grr... W dodatku gdzieś sobie poszli i zostawili nas zamkniętych w moim pokoju. Albo mi się wydaje, ale oni chcą nas zeswatać. Przynajmniej mamy telewizor w pokoju i jakoś spędzimy ten czas. Mija już druga godzina a ich nadal nie ma.
- Do cholery gdzie oni są - powtarzałam to co pięć minut w złości.
- Sus, uspokój się, zaraz może wrócą - uspokajał mnie Hazza.
- No właśnie MOŻE - rzekłam dając akcent na ostatnie słowo. Kilka minut później usłyszałam otwierające się drzwi od domu.
- No nareszcie przyszli - rzuciłam i podbiegłam do drzwi od mojego pokoju. Zaczęłam walić pięściami i krzyczałam żeby nas w końcu wypuścili. W końcu się doczekałam. W pokoju stanął Louis. Zaraz dam mu popalić.
- No i jak się integrowało, co ? Hmm? - powiedział unosząc śmiesznie brwi.
- Mam ci powiedzieć jak ? Kuźwa co ty sobie wyobrażasz zamykając nas? - krzyczałam na bruneta, a loczek tylko się śmiał.
- A ciebie co tak bawi ? - zapytałam go.
- Nic, nic.
- Dobra, nie ważne, a wracając do ciebie to masz przekichane - odparłam i zaczęłam gonić Lou po całym domu. Jak dobrze, że tańczę przynajmniej szybko biegam. On chyba się tego nie spodziewał, gdyż biegł bardzo wolno. Po chwili już go miałam. Nie przewidziałam jednego - był ode mnie wiele silniejszy. Od razu wziął mnie na ręce i rzucił na kanapę, po czym usiadł na mnie rozkrokiem i zaczął łaskotać. 
- Hahah. Louis. Hahaha. Przestań. Hahaha. W tej. Hahaha. Chwili. Hahaha. - wydzierałam się, próbując wydostać się z jego uścisku. Całej tej sytuacji przyglądała się moja przyjaciółka i pozostali chłopacy, w tym Harry, który najwidoczniej przed chwilą przyszedł. Kilkanaście minut później zostałam uwolniona. 
- Lou, ja się odwdzięczę zobaczysz !
- Hahaha... Już się boję - zaśmiał się. Później chłopacy byli jeszcze trochę u nas, po czym pożegnali się i wyszli. Po jutrze mają koncert, więc jutro z samego rana razem z Veronicą musimy stawić się na ich próbie. W końcu jesteśmy ich asystentkami. 
Ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz