wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 11

Harry

Kiedy się obudziłem usłyszałem jak drzwi od mojego pokoju się zamykają, a później ktoś biegnie. W dodatku nie miałem też swojej kołdry i nic nie pamiętam z wczoraj. No może oprócz tego, że wyszedłem z imprezy razem z Susanne i udaliśmy się do naszego "mieszkania", a później trochę nas poniosło. 
Kurwa, co ja najlepszego zrobiłem ?
Dobra może i było zajebiście, ale ona wcześniej nawet nie zwracała zbytnio na mnie uwagi, a ja przespałem się z nią po pijaku. No, ale cóż. Co się stało to się nieodstanie. Czy ja tego żałuję ? Nigdy. Dobra, Styles, ogarnij się !

Susanne

Kiedy znalazłam się już w swoim pokoju musiałam sobie to wszystko poukładać w głowie, ale mało co pamiętałam. Tylko tyle, że wyszłam z klubu z Harrym, a później film mi się urwał. Chyba do czegoś doszło. Sama już nie wiem, ale to by tłumaczyło moją nagość i porozrzucane ubrania na podłodze. Dobra, teraz nie będę o tym myśleć. Postanowiłam się ubrać w jakieś wygodne rzeczy i pójść do kuchni jak gdyby nigdy nic się nie stało. Gdy znalazłam się już w pomieszczeniu otworzyłam lodówkę i wzięłam ogromny łyk soku pomarańczowego. Było cicho. Widocznie jeszcze wszyscy spali po wczorajszej imprezie. Zrobiłam się głodna, więc zrobiłam sobie tosty. Kiedy kroiłam pomidora usłyszałam trzask drzwi. Co oznaczało, że ktoś już nie śpi i najwidoczniej idzie do kuchni w tym samym celu co ja. Modliłam się żeby to nie był Harry. Odetchnęłam ulgą kiedy w progu ujrzałam Niall'a. 
- Hej ! - rzuciłam i wróciłam do poprzedniej czynności.
- O hej ! - odpowiedział i zaczął szykować sobie jedzenie. Chyba był na prawdę głody, bo usmażył jajecznicę, zrobił sobie pięć kanapek, cztery parówki i płatki z mlekiem. Haha... Cały Niall.
- Chcesz kawy ? - zapytałam się chłopaka, na co ten odpowiedział niezrozumiale, bo mówił z buzią pełną jedzenia, ale z ruchu jego warg wyczytałam " Tak ". Gdy napój był już gotowy Nialler jadł ostatnią kanapkę.
- Jak ty tak to szybko zjadłeś? 
- Yyy... Ja? Przecież jadłem normalnie - rzucił, a ja tylko się zaśmiałam. Potem jeszcze rozmawialiśmy. Całe szczęście nie pytał się mnie o wczorajszą imprezę. Niestety moje szczęście nie potrwało długo, bo do kuchni wparowali wszyscy po kolei.  Od razu koło mnie usiadła Veronica uśmiechnięta od ucha do ucha. Coś tu jest na rzeczy - pomyślałam. Koło niej usiadł Liam podając jej kubek kawy, na przeciwko nas zajął miejsce Louis, Zayn i niestety Harry. Po mojej prawej stronie siedział jeszcze Niall, który dorobił sobie kanapki. Jak on to wszystko mieści? No nic. Przez cały czas próbowałam unikać kontaktu wzrokowego z Harrym. Atmosfera przy stole była napięta, a może mi się tylko tak wydawało.
- No to opowiadajcie, jak tam wczoraj było, hmm??? - nagle z myśli wyrwał mnie podejrzliwy głos Lou, który zerkał to na mnie to na Hazzę. I co ja mam mu powiedzieć? Jeszcze teraz wszyscy patrzyli na nas i oczekiwali odpowiedzi. Ja nawet sama nie wiem co tak dokładnie się wydarzyło.
- Zapytajcie Harry'ego, ja muszę iść się przejść - rzuciłam coś na szybko i wybiegłam z kuchni. Po czym wzięłam telefon oraz portfel i jak najszybciej potrafiłam opuściłam dom.


Veronica

Kurcze coś chyba musiało się wczoraj wydarzyć. Inaczej ona by tak nie zareagowała. Postanowiłam za nią pobiec. Bez chwili namysłu wybiegłam za przyjaciółką. Niestety miałam gorszą kondycję od niej, więc trochę mi to zajęło zanim ją dogoniłam. Kiedy już mi się udało Sus siedziała  z twarzą w dłoniach skulona na jednej z ławek. Usiadłam koło niej i przytuliłam najmocniej jak umiałam. 
- Ciii. Już dobrze. Louis to palant - powtarzałam. W końcu moja przyjaciółka się uspokoiła i zaczęła swój monolog.
- Veru, ja nawet nie wiem co wczoraj się tak na prawdę wydarzyło. Jak wtedy wyszliśmy z Harrym z tej imprezy to poszliśmy do domu, a później nic już nie pamiętam, że też musiałam tyle wypić - mówiła. - Rano obudziłam się zupełnie naga w łóżku Hazzy, a wszystkie moje ciuchy leżały na podłodze - dokończyła i znów wybuchła płaczem. Ja tylko mocniej ją przytuliłam. 

Tymczasem... - Liam

- Lou, czy ty zawsze musisz palnąć coś głupiego ? - zapytał się Zayn.
- Ale ja nie chciałem, żeby to tak wyszło - odpowiedział
- Dobra, chłopaki, uspokójcie się. Nie wiem jak wy, ale ja nie zamierzam już droczyć więcej tego tematu - rzuciłem i wyszedłem z kuchni, w której został Lou i Zayn. Postanowiłem iść porozmawiać z Harrym. Kiedy wszedłem do jego pokoju siedział na łóżku i widać, że nad czymś się zastanawiał.
- No Harry, należą mi się chyba jakieś wyjaśnienia, dlaczego wczoraj razem z Susanne zniknęliście - powiedziałem, siadając na rogu łóżka. Loczek wyprostował się i zaczął opowiadać.
- Byliśmy trochę zmęczeni, więc postanowiliśmy wrócić wcześniej. No i jak dotarliśmy do domu to pocałowaliśmy się i pocałunki stawały się coraz to namiętniejsze. Chwilę później wylądowaliśmy w mojej sypialni, a później ci chyba nie muszę tłumaczyć co było dalej.
Kiedy skończył nie rozumiałem jednej rzeczy.
- A dlaczego Sus wybiegła z domu z płaczem ?
- Ona chyba tego nie chciała, nie wiem, a może nic nie pamięta. Kurwa, Liam za cholerę nie wiem dlaczego tak zareagowała.
Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy, kiedy nagle drzwi od jego pokoju otworzyły się, a w nich...

1 komentarz: