- Chłopaki za minutę wchodzicie na scenę - to zdanie słyszymy praktycznie dzień w dzień. Szczególnie teraz jak jesteśmy w trasie. Codziennie nowy kraj, nowe miasto oraz fani, którzy są nam bardzo bliscy. Dają nam dużą siłę. Gdyby nie oni nie istnielibyśmy i pewnie teraz nadal pracowałbym w piekarni. Dzisiaj mamy nasz ostatni koncert i wracamy do domu. Stoimy teraz wszyscy razem pod sceną, żeby później "wyskoczyć" z podłogi na nią.
- To chłopaki na trzy - powiedział Niall i wszyscy połączyliśmy swoje dłonie. - Raz, dwa, trzy... Do dzieła! - krzyknęliśmy, po czym każdy z nas udał się w wyznaczone miejsce i już kilka sekund później staliśmy przed tysiącami fanów. Śpiewaliśmy wiele piosnek. Tak jak zwykle nie obyło się bez żartów, zabaw, śmiania etc. Robiliśmy sobie różne dowcipy : rzucaliśmy się ciastem i laliśmy wodą. Nawet jak śpiewałem swoją część piosenki "What Makes You Beautiful " Liam ściągnął mi spodnie. To musiało wyglądać zabawnie.
około 2 godziny później
Liam
Koncert dobiegł końca. Było cudownie tak jak zawsze. Fani na całym świcie są świetni. Dają nam coraz więcej energii do dalszego działania. Już jutro o 6.00 rano wracamy do Londynu na promocję naszej nowej płyty. Poza tym musimy poszukać sobie jeszcze nową asystentkę, gdyż Sara idzie na roczne zwolnienie lekarskie. Teraz jesteśmy już w naszym pokoju hotelowym i Louis razem z Harrym próbują coś ugotować.
- Harry to tak nie ma być. Oddaj mi tą miskę - słychać głos Lou.
- Ale to tak ma być, nie znasz się - tym razem Harry. Coś mi się wydaje, że sobie trochę poczekamy.
- Ej chłopaki może wam pomóc ? - krzyknąłem.
- Nieee, ała Lou przestań - odpowiedział Hazza krzycząc.
- No skoro nie to nie. Niall co tam brzdąkasz ?
- Eee takie tam. Może coś zaśpiewamy?
- Ok. Zayn śpiewasz z nami?
- Jasne. To może Little Things ?
- Ok - odpowiedzieliśmy z Niallerem i zaczęliśmy. Kiedy skończyliśmy z kuchni wyłonił się Larry w śmiesznych strojach kucharzy. Razem z chłopakami wybuchliśmy śmiechem, a oni się dziwnie na nas patrzyli.
- Ej, bo się obrażę - powiedział Harry i zrobił tą swoją minę, a później popatrzył się na Lou i sam zaczął się śmiać. Chwilę potem już wszyscy się śmialiśmy. Kiedy się uspokoliliśmy zjedliśmy to co przygotowali chłopacy. Było na prawdę smaczne. Po posiłku włączyliśmy jakiś film. Gdy byliśmy już zmęczenie położyliśmy się spać. Za jakieś 5 godzin mamy pobudkę.Następnego dnia
Niall
Rano obudził mnie budzik. Kiedy wstałem zauważyłem, że Liam i Louis już nie śpiąc. Postanowiliśmy zrobić pobudkę Harremu i Zaynowi. Tak słodko spali.
- To ja pójdę po zimną wodę, a ty Niall weź gitarę, a ja wezmę jakieś puszki - powiedział Lou. Pięć minut później byliśmy już spowrotem przy łóżku Zayna i Hazzy. Zaczęliśmy bębnić, głośno śpiewać, a Lou wylał na nich wiadro zimnej wody.
- AAAA!!! -krzyknęli nasi przyjaciele i szybko wyskoczyli z łóżka.
- Hahahahahahahaha...
- To wcale nie jest śmieszne - powiedzieli obaj.
- Nie chcieliście wstać po dobremu, to musieliśmy zadziałać inaczej - wytłumaczyłem im. Potem spakowaliśmy się, ubraliśmy i wyszliśmy z hotelu. Wsiedliśmy do samochodu, który zawiózł nas na lotnisko i polecieliśmy w końcu do domu.
____________________________
Rozdział pierwszy :)
Jeśli czytacie to komentujcie proszę :)
~V.P~

SUUUUUPER JEEEEJ KOCHAM TO! TAKKKK! ZAJEBIS**** LOVE LOVE LOVE !!!
OdpowiedzUsuń.
.
.
ale o co chodzi?